Już w czwartek, 10 marca, dojdzie do pierwszych meczów 1/8 finału Ligi Europejskiej. Oprócz oceny Lecha Poznań, specjalnie dla iGol.pl, były reprezentant Polski – Jan Furtok – podzielił się swoimi refleksjami na temat tych rozgrywek.
Liga Europejska bardzo odbiega poziomem sportowym od Ligi Mistrzów?
Zdecydowanie tak. Tam grają mistrzowie i tę różnicę widać.
1/8 finału LE już bez Lecha Poznań. Jak Pan ocenia występ „Kolejorza” w tych rozgrywkach?
Skomentowałbym to tak, że naprawdę dali nam dużo radości, bo nasze drużyny rzeczywiście raczej nie za bardzo radzą sobie w pucharach. Ten ostatni mecz trochę zaważył, błędy zadecydowały i odpadliśmy. Na tym poziomie niestety nie można popełniać takich pomyłek, no ale cóż, to jest sport i trochę rozczarowania zostało. Grano jednak naprawdę dobrą piłkę.
Z Liverpoolem zagra Sporting Braga. Czy to koniec rozgrywek dla Portugalczyków? Podopieczni Dalglisha ostatnio pokonali 3:1 Manchester United, są w formie.

Myślę, że tak, Liverpool to już jest klasa światowa. Jakby Lech dostał taką szansę, to mógłby być ciekawy dwumecz. Braga sama popełniła trochę błędów i ogólnie mi się nie podoba. Lech mi się w tych rozgrywkach podobał, ale tak jak powiedziałem, odpadli po swoich błędach, a mogliby grać z Liverpoolem.
Jako piłkarz sporo grał Pan na niemieckich boiskach, zna Pan Bundesligę. Czy w starciu z hiszpańskim Villarrealem Bayer Leverkusen może pokazać się z dobrej strony?
Zdecydowanie tak. Uważam, że Bundesliga zrobiła ogromny postęp. Mieli dwa lata kryzysu, ale znowu są w czołówce. Niemiecka liga jest dziś lepsza w zestawieniu z tą sprzed dwóch-trzech lat. Mieli jakiś kryzys finansowy, lecz się odbudowali.
PSV Eindhoven, Twente Enschede, Ajax Amsterdam. Trzech reprezentantów Holandii w LE, żadnego w LM. Czy tym razem któryś z nich osiągnie jakiś sukces, czy znów przyjdzie im poczekać rok?
Drużyny są bardziej wyrównane. Ajax dominował na tle zespołów w kraju i myślałem, że coś osiągnie. Jakby nie było, chodzi też o finanse. Zespoły bardzo dużo wzmacniają się obcokrajowcami, w Holandii nie tak bardzo widać te gwiazdy. Jakaś drużyna powalczy, ale trudno ich uważać za faworytów.











