Młody, utalentowany, nadzieja polskiej piłki. O kim mowa? O Dominiku Furmanie, piłkarzu Legii Warszawa, który udzielił wywiadu wortalowi iGol.pl. Miłej lektury!

Czy przygotowania do ligowych zmagań w Legii idą zgodnie z planem?
Wszystko idzie zgodnie z planem. Jeszcze czekamy na czterech zawodników, którzy wkrótce wrócą ze zgrupowań reprezentacji. Szkoda oczywiście, że Kuba Rzeźniczak musi długo się leczyć. Na pewno będzie nam go bardzo brakować.
W skali szkolnej jaką ocenę wystawiłby Pan Legii za rundę jesienną?
Nie jestem od oceniania, lecz od grania. Oceny wystawiać mogą trenerzy, dziennikarze. Obecnie jesteśmy liderem i tylko to się liczy.
Macie cztery punkty przewagi nad Lechem Poznań. Według Pana to dużo czy mało?
Na końcu sezonu okaże się, czy przewaga czteropunktowa była duża czy mała. Na razie za wcześnie na takie wnioski.
Jak podsumuje Pan rok 2012? Czy był to udany rok dla Pana?
Był udany, ale to dopiero połowa drogi do głównego celu, jakim jest mistrzostwo Polski. Oczywiście debiut w reprezentacji bardzo cieszy, ale mam nadzieję, że kolejny rok będzie jeszcze lepszy.
Powiedział Pan kiedyś, że Jan Urban to dla młodych zawodników Legii drugi ojciec. Dlaczego?
Każdy ma swoje zdanie. Kiedyś tak powiedziałem i myślę, że młodsi mają podobne zdanie.
Poza boiskiem jest Pan taki sam jak na nim? Zero kompleksów, głowa zadarta do góry?
Poza boiskiem jestem raczej spokojnym chłopakiem.
W sobotę wystąpił Pan w reprezentacji Polski w spotkaniu z Rumunią. Czy jest Pan zadowolony ze swojego występu?
Hmm… nie jestem zadowolony, ale nie spuszczam głowy, tylko trzeba dalej ciężko pracować.
Czego można życzyć Dominikowi Furmanowi w 2013 roku?
Zdrowia, dobrej formy i mistrzostwa Polski.











