W reprezentacji Marcina Dorny Dominik Furman to prawdziwy reżyser gry, który już niebawem może być ważnym elementem w układance pierwszej reprezentacji Polski. W meczu z Grecją przeżywał oprócz szczęśliwych, również te straszne chwile, po tym jak sędzia podyktował rzut karny, ale jak wspominał po meczu, czuł, że piłka nie znajdzie się w siatce.
Jak ocenisz to spotkanie, które z kontrolowanego meczu zamieniło się w dreszczowiec?
Nie chciałbym w przyszłości takich dreszczowców, tym bardziej, że sędzia podyktował rzut karny w samej końcówce. Jak arbiter wskazywał na „jedenastkę”, to byłem zdruzgotany, ale zauważyłem, że Grek źle ustawił piłkę, którą położył na małej nierówności, co spowodowało, że przestrzelił. Na całe szczęście później zareagowaliśmy jeszcze trzecim golem.
Może powinniście tę nierówność wyciąć i oprawić w jakąś ramkę, ponieważ może się okazać, że ta zadecyduje o Waszym awansie w przyszłości.
No tak, może faktycznie powinniśmy o tym pomyśleć [śmiech]. Ten stadion jest dla nas szczęśliwy i szkoda, że już na nim nie zagramy w tych eliminacjach.
Przez większą część meczu przeważaliście nad Grekami, ale długo nie mogliście zdobyć gola. Ta pierwsza bramka wprowadziła wiele swobody w Wasze poczynania.

Tak, mieliśmy kilka sytuacji przed tą pierwszą bramką. Chociażby Bartek Bawłowski miał dogodną okazję, ale dobrze interweniowali rywale. Tą i kilka innych okazji mogliśmy zamienić na bramki, ale na szczęście zdobyliśmy dwa gole, dzięki którym później graliśmy z większą pewnością siebie. Szkoda tylko straconego gola i tej dramaturgii.
Pomijając kilka drobnych błędów, zagraliście bardzo dobre spotkanie. Zmęczyliście Greków i później często się gubili w swoich akcjach.
Wiedzieliśmy, że Grecy nastawieni będą na kontrataki, gdyż w tym elemencie lepiej sobie radzą. Dawaliśmy im możliwość pogrania, ponieważ takie było założenie. Przy tym musieliśmy być bardzo uważni. To już jednak za nami, jesteśmy liderami i czekamy na rozwój sytuacji.
Kibice w Krakowie również nie zawiedli.
Oczywiście, kibice bardzo nam pomogli w odniesieniu tego zwycięstwa, licznie przybyli na stadion Cracovii i mam nadzieje, że w przyszłości również będą nas dopingować.
Z Krakowa – Tomasz Weryński











