Po zaciętym meczu na Craven Cottage Fulham pokonało Newcastle 2:1. Gospodarze byli lepsi, a zwycięskiego gola zdobył Hugo Rodallega. Podopieczni Martina Jola przerwali fatalną serię bez zwycięstw w Premier League.

Obu ekipom idzie w tym sezonie jak po grudzie. Przed meczem drużyny Martina Jola oraz Alana Pardew zajmowały miejsca odpowiednio 13. i 14. – obie z dorobkiem 17 punktów na koncie. Mogło to być zatem przełamanie dla obu zespołów.
Pierwsza bramka padła w 19. minucie gry. Damien Duff zakręcił obroną i jak na patelni wyłożył piłkę Steve’owi Sidwellowi, a ten odpalił ją w kierunku bramki Tima Krula. Futbolówka otarła się jeszcze o Mike’a Williamsona i po odbiciu od poprzeczki wpadła obok zdezorientowanego holenderskiego golkipera. Wynikiem 1:0 zakończyła się pierwsza połowa.

Po zmianie stron do roboty wzięły się „Sroki”. Prawdziwą maestrią wykazał się Hatem Ben Arfa. Francuski czarodziej przełożył sobie piłkę na lewą nogę, następnie na prawą, znów na lewą i huknął w kierunku bramki Schwarzera. Piłka po delikatnym rykoszecie odbiła się jeszcze od poprzeczki i mieliśmy 1:1. Gol marzenie! Takie bramki strzelają wyłącznie geniusze!
W 63. minucie meczu Damien Duff ponownie wspaniale dośrodkował, a piłkę głową do siatki skierował Hugo Rodallega. Szał radości na Craven Cottage! Jak się później okazało, była to zwycięska bramka dla Fulham, wynik nie uległ już bowiem zmianie do aż do końcowego gwizdka. Goście z Newcastle co prawda ambitnie nacierali, ale ich starania nie przyniosły żadnych rezultatów. Fulham zdobywa trzy punkty!











