W niedzielne popołudnie rozegrane zostały dwa ostatnie mecze 15. kolejki angielskiej Premiership. Na Craven Cottage Fulham skromnie, ale zasłużenie pokonało Sunderland 1:0. Dużo więcej emocji było na Goodison Park, gdzie Everton w ostatnich minutach doprowadził do remisu w meczu z Tottenhamem, a w doliczonym czasie gry Tim Howard obronił rzut karny wykonywany przez Jermaine’a Defoe.
Fulham – Sunderland
Spotkanie na londyńskim Craven Cottage zdecydowanie lepiej rozpoczęli gospodarze. Piłkarze Fulham od pierwszego gwizdka sędziego konstruowali ofensywne akcje i w 6. minucie jedna z nich przyniosła efekt bramkowy. Z prawej strony boiska dośrodkował John Paintsil, a w polu karnym najlepiej odnalazł się Bobby Zamora, który pewnym strzałem głową pokonał Martona Fulopa.
Po zdobyciu prowadzenia gracze z Londynu spokojnie kontrolowali grę, nadal częściej niż rywale przenosząc akcję w okolice pola karnego przeciwnika. Sunderland nie miał pomysłu na konstruowanie ofensywnych ataków, a w 30. minucie sytuacja gości jeszcze bardziej się skomplikowała, kiedy w wyniku kontuzji boisko opuścić musiał podstawowy obrońca – Anton Ferdinand.
Brak środkowego defensora mógł dać się Sunderlandowi we znaki, ale na szczęście dla gości na pięć minut przed przerwą Bobby Zamora, po dośrodkowaniu Paula Konchesky’ego, trafił tylko w poprzeczkę. Chwilę później równie dobrą sytuację zmarnował Erik Nevland, którego strzał powędrował nad bramką Fulopa.
Po przerwie gospodarze oddali trochę pole gry Sunderlandowi, ale goście nie potrafili pokonać dobrze spisującego się w bramce Marka Schwarzera. Najbliżej szczęścia był w 59. minucie Darren Bent, ale jego strzał poszybował ponad bramką. Trener Sunderlandu, Steve Bruce, próbował zmienić niekorzystny dla jego drużyny wynik, wprowadzając na boisko w miejsce Malbranque’a, napastnika Fraiziera Campbella. Zmiana przeprowadzona przez menadżera „Czarnych Kotów” wniosła co prawda trochę ożywienia w ofensywne poczynania Sunderlandu, ale wciąż nie przynosiło to efektu w postaci bramki.
Graczom Sunderlandu nie udało się zmienić niekorzystnego rezultatu, chociaż ich gra w drugiej połowie wyglądała dużo lepiej niż w pierwszej części spotkania. Fulham zwycięża ostatecznie na Craven Cottage 1:0 i trzeba przyznać, że gospodarze na trzy punkty w pełni zasłużyli.
Everton – Tottenham
Potyczkę w niebieskiej części Liverpoolu dość niespodziewanie lepiej rozpoczęli gospodarze. Podopieczni Davida Moyesa próbowali przede wszystkim strzałami z dystansu znaleźć sposób na pokonanie Heurelho Gomesa, ale sztuka ta im się nie udawała. Po kwadransie do głosu zaczęli dochodzić goście, którzy starali się wykorzystać lukę w defensywie, jaka powstała po opuszczeniu boiska przez kontuzjowanego Yobo.
W kolejnych minutach na Goodison Park mieliśmy „szarpaną” grę, co chwilę przerywaną faulami i dyskusjami zawodników z arbitrem. Żadna z drużyn nie potrafiła stworzyć większego zagrożenia pod polem karnym rywali.
Po pierwszej połowie trudno było wskazać, która z ekip robiła lepsze wrażenie, bo ani Everton, ani Tottenham nie miał przed przerwą znaczącej przewagi.










