Fulham Londyn na własnym stadionie zremisowało z Manchesterem United 2:2. W ostatnich dziesięciu minutach spotkania padły decydujące gole autorstwa Brede Hangelanda. Norweg najpierw wpakował piłkę do własnej bramki, a w doliczonym czasie gry strzałem głową nie dał szans van der Sarowi. Osobistą tragedię przeżywa zapewne Nani, którego rzut karny obronił David Stockdale.
Manchester United w pierwszej kolejce nie dał najmniejszych szans zespołowi z Newcastle, pokonując go pewnie 3:0. Kolejnym rywalem „Czerwonych Diabłów” był Fulham Londyn, który na inauguracje musiał się zadowolić bezbramkowym remisem z Boltonem. Faworytem spotkania na Craven Cottage była ekipa z Manchesteru.
Od pierwszych minut zawodnicy Manchesteru United ruszyli do ataku, chcąc jak najszybciej zdobyć pierwszą bramkę. Na efekty trzeba było czekać aż 11 minut, kiedy to pięknym uderzeniem zza pola karnego popisał się Paul Scholes. „Czerwone Diabły” nie traciły animuszu i szukały kolejnych okazji do podwyższenia wyniku. Bardzo aktywny był Javier Hernandes, który zastąpił w linii ataku kontuzjowanego Wayne’a Rooneya. Meksykanin najpierw groźnie strzelał, a potem świetnie podał do Dimitara Berbatova. Jednak Bułgar w dogodnej sytuacji fatalnie spudłował. Z każdą minutą „Czerwone Diabły” spadły i w samej końcówce całkowicie oddały inicjatywę podopiecznym Marka Hughesa. W 31. minucie swój zespół przed utratą bramki ocalił będący wciąż w niesamowitej formie Edwin van der Sar. Do końca przerwy wynik nie uległ zmianie.
Początek drugiej połowy ponownie należał do gospodarzy, którzy chcieli za wszelką cenę wyrównać stan meczu. W 57. minucie udało im się dopiąć swego, a strzelcem bramki był Simon Davies, który popisał się pięknym uderzeniem z dystansu. Kilka minut później sędzia podjął kontrowersyjną decyzję, nie dyktując rzutu karnego po faulu Vidicia na Dembele. „Czerwone Diabły” po stracie bramki zaczęły grać dużo lepiej i powoli odbierały inicjatywę gospodarzom. W 67. minucie kolejną świetną okazję zmarnował Dimitar Berbatov. Emocje przyniosło dopiero ostatnie dziesięć minut meczu. Najpierw w 84. minucie piłkarzy Manchesteru United wyręczył Hengeland, który w sporym zamieszaniu w polu karnym wpakował piłkę do siatki. 120 sekund później mogło być po meczu, po zagraniu ręką w polu karnym Fulham sędzia wskazał na jedenasty metr. Do piłki podszedł Portugalczyk Nani, jednak jego intencje wyczuł Stockdale i obronił strzał. Niesieni dopingiem swoich kibiców podopieczni Marka Hughesa zdołali wyrównać w końcówce meczu, a za samobójczego gola w pełni zrehabilitował się Hengeland, który strzałem głową pokonał van der Sara, ustalając wynik spotkania.
Dla „Czerwonych Diabłów” jest to bardzo zły wynik, gdyż już na początku rywalizacji o tytuł mistrza Anglii tracą do prowadzącej Chelsea dwa punkty.










