Na zakończenie rundy jesiennej Schalke Gelsenkirchen przegrało 1:3 z SC Freiburg. Trudno mówić o sensacji, bo podopieczni Huuba Stevensa od kilku tygodni notują zniżkę formy. Dla holenderskiego szkoleniowca był to być może ostatni mecz na ławce trenerskiej Schalke.
Rozczarowujące w tej rundzie Schalke od początku ruszyło do zdecydowanego ataku. Pierwszy umiejętności Baumanna sprawdził strzałem z dystansu Draxler. Oprócz niego aktywni byli Huntelaar i Holtby, który w 17. minucie omal nie zdobył gola. Młody Niemiec uderzył na bramkę, w której nie było już Baumanna, ale swojego kolegę zaasekurował Flum. Później ponownie próbował Draxler, tym razem z rzutu wolnego, ale ponownie świetnie spisał się bramkarz Freiburga. Przy kolejnym strzale nie miał już szans. Po ponad czterdziestometrowym podaniu Holtby wyszedł sam na sam, ale zachował zimną krew i wyłożył piłkę Farfanowi, który z najbliższej odległości wpakował ją do siatki. Niestety dla kibiców Schalke, ich ulubieńcy chyba uznali, że jedna bramka wystarczy na ich rywali. Goście grali coraz lepiej i byli coraz groźniejsi, co przyniosło wyrównanie. Kruse dośrodkował z lewej strony przed pole karne, a tam Rosenthal niezbyt czysto uderzył w piłkę, ale wystarczyło to, aby pokonać Hildebranda. Gospodarze nie potrafili wrócić do dobrej gry z pierwszych minut i chwilę później stracili drugiego gola. Najpierw jednak po wrzutce Schustera do piłki doszedł Makiadi, ale niezbyt dobrze uderzył ją głową i poleciała ona tuż ponad poprzeczką. Akcja bramkowa została przeprowadzona już w 32. minucie. Fatalny błąd popełnił Matip, który chciał wybić piłkę, ale nie trafił w nią. Futbolówkę przejął Schmid i pewnie pokonał Hildebranda w sytuacji sam na sam. Po fantastycznych dwudziestu minutach po pół godzinie gry Schalke przegrywało 1:2.
Gospodarze musieli ponownie ruszyć do przodu. Potężnym uderzeniem pokonać bramkarza próbował Huntelaar, ale skończyło się tylko na rzucie rożnym. Po nim niewiele zabrakło, aby piłkę głową do bramki wpakował Höwedes, ale uderzył niecelnie. W 40. minucie Schalke strzeliło gola, ale sędzia go nie uznał. Farfan wyłożył piłkę Huntelaarowi, ale sędzia liniowy uznał, że Peruwiańczyk faulował rywala przy przejęciu piłki. Jak pokazały powtórki, kontakt między zawodnikami był minimalny. Tuż przed przerwą kolejną świetną interwencją popisał się Baumann. Draxler zgrał głową do Huntelaara, Holender przyjął piłkę, wbiegł w pole karne, ale jego strzał nogą wybronił bramkarz gości. Jak się jednak okazało, sędzia liniowy pokazał spalonego i tym razem miał rację. W doliczonym czasie gry bardzo ciekawie rzut wolny rozegrali piłkarze Freiburga. Ostatecznie uderzał Kruse, a jego strzał niemal z linii bramkowej wybił Holtby.
Wbrew pozorom druga połowa nie rozpoczęła się od szaleńczych ataków Schalke. Piłkarze z Gelsenkirchen co prawda przeważali, ale Baumann miał o wiele mniej pracy niż w pierwszej części meczu. Na ofensywną zmianę Huuba Stevensa (Pukki za Moritza) Freiburg odpowiedział golem. Fatalne podanie Metzeldera przejął Makiadi, potem Caligiuri zagrał do Rosenthala, a ten po raz drugi zdobył gola uderzeniem z woleja. Sytuacja „Die Knappen” była fatalna, tym bardziej że nie wyglądało na to, żeby coś miało ulec zmianie. W 65. minucie kapitalną kontrę wyprowadzili goście, ale ostatecznie uderzenie Caligiuriego wybronił Hildebrand. Nadzieję na dobry wynik mógł dać Farfan, który ładnie zbiegł do środka, ale nie zdecydował się na uderzenie z ostrego kąta. Zamiast tego chciał jeszcze dogrywać, co skończyło się wybiciem piłki na rzut rożny.








