Jagiellonia Białystok pokonała na własnym stadionie Zagłębie Lubin 3:1. Bohaterem spotkania okazał się Tomasz Frankowski, który doskonale wywiązał się z roli snajpera oraz asystenta.
Kibice Jagiellonii byli pełni obaw przed tym spotkaniem, lecz w sercach fanów wciąż tliła się nadzieja, że jej najlepszy napastnik – Tomasz Frankowski – przechyli szalę zwycięstwa na korzyść białostoczan. I rzeczywiście, wystarczyło pół godziny gry, by po prostopadłym podaniu Grzyba Frankowski w sytuacji jeden na jeden na jednego wpakował piłkę do siatki. Jagiellonia prowadziła 1:0 i wszystko wskazywało na to, że trzy punkty powędrują do Białegostoku. Zaledwie trzy minuty później Zagłębie doprowadziło do remisu. Bohaterem lubinian okazał się Darvydas Sernas, który wykorzystał błąd defensywy rywali i strzałem z dystansu strzelił białostoczanom gola.

Pod koniec pierwszej odsłony spotkania piłkarze Jagiellonii zadali bardzo bolesny cios. W roli głównej po raz kolejny wystąpił Tomasz Frankowski, który tym razem asystował, a formalności dopełnił Emir Seratlić. Pierwsza połowa należała do białostoczan.
W drugiej odsłonie gra była wyrównana. Na przemian atakowali piłkarze Jagiellonii i Zagłębia. Bliscy zdobycia gola byli Hanzel, Pawłowski i Seratlić, jednak bramka pozostałą niczym zaczarowana. W końcu zły czar złamał niezawodny „Franek”. W 84. minucie po podaniu Cetkovicia snajper białostoczan wygrał pojedynek jeden na jednego z golkiperem rywali i było jasne, że białostoczanie nie przegrają tego spotkania.
Mimo ataków Zagłębia, w końcówce wynik nie uległ zmianie. Jagiellonia wzbogaciła się o kolejne trzy punkty i Czesław Michniewicz może być zadowolony z postawy swoich podopiecznych.











