Wejście smoka, kontuzja i walka o powrót do składu. Czy Chicago stać na wygranie ligi po 10 latach? Kim dla Amerykańskich fanów soccera jest Brian McBride? Czy Wisła da radę Barcy i „w czym nigdy nie był dobry”, czyli co słychać u Tomasza Frankowskiego w Ameryce? Rozmowę telefoniczną przeprowadził współpracownik igol.pl Tomek Moczerniuk.
Panie Tomaszu, rozgrywki MLS wchodzą w decydującą fazę. Do końca rundy zasadniczej pozostało jeszcze 9 spotkań, a Pański zespół plasuje się na pozycji wicelidera Konferencji Wschodniej. Czy jesteście spokojni o grę w playoffs?
TF: Tak, bo nic nie wskazuje na to, żebyśmy do nich nie awansowali (w każdej konferencji jest 7 drużyn, z których do fazy pucharowej awansuje aż 4 – przyp. TM). Gramy dobrze, mieliśmy w tym sezonie kryzys formy, ale jest on już za nami. Sama gra w playoffs nas jednak nie interesuje – naszym celem jest mistrzowski Puchar MLS.
… który już raz trafił do Chicago. 10 lat temu Fire (z Piotrem Nowakiem w składzie) wywalczyło pierwsze w historii MLS mistrzostwo. Czy teraz stać Was na drugie trofeum? Kto będzie Waszym największym rywalem?
TF: Na pewno nas na to stać i uważam, że zespół może sięgnąć po ten laur. W lidze liczy się kilka zespołów, ale dobre wyniki w sezonie nie gwarantują zdobycia pucharu. Rozgrywki w playoffs odbywać się będą na zasadzie mecz-rewanż, więc wiadomo, że o wszystkim może zadecydować dyspozycja w danym dniu.
Zespół Strażaków miał świetny początek sezonu (5-1-1 – przyp. TM), potem przyszła lekka zadyszka (3-2-5 – przyp. TM), ale w ostatnich 7 meczach znowu jest nieźle (4-2-1 – przyp. TM). Czym spowodowany był kryzys i czy utrzymacie stabilną formę do końca?
TF: Kryzys formy był i dla nas zagadką. Gdzieś na pewno popełniliśmy błąd. Być może za szybko, po dobrym początku, uwierzyliśmy, że nikt nas nie pokona? Mamy młody zespół wspierany przez kilku doświadczonych graczy, dla naszego trenera to też piewszy rok w roli głównego szkoleniowca (wcześniej Denis Hamlett był przez 10 lat asystentem właśnie w Fire – przyp. TM) – być może w tym trzeba upatrywać przyczyny? Ale najważniejsze, że wyszliśmy na prostą. Dwa zwycięstwa z rzędu chyba najlepiej świadczą o tym, że kryzys został zażegnany.
Pan również miał w MLS prawdziwe wejście smoka (2 gole w debiucie przed własną publicznością przeciwko New England Revolution – przyp. TM), potem przyplątała się kontuzja i trzeba było walczyć o powrót do składu. Kiedy to w końcu nastąpi?
TF: Moje umiejętności są wystarczające do gry, ale mamy bardzo wyrównaną kadrę, w której znajduje się 5 napastników. Nasz zafascynowany ligą angielską trener preferuje grę jednym, wysuniętym napastnikiem, więc ktoś gra, a ktoś siedzi na ławce i czeka na swoją szansę. Trener kładzie również duży nacisk na umiejętności defensywne napastników, a ja nigdy nie byłem w tym dobry. Chciałbym grać i być skuteczny, ale trener wystawia mnie tylko na końcowe minuty, gdzie ciężko jest się wykazać.









