W wyścigu do mistrzostwa Polski od peletonu odskoczyła Wisła Kraków. Dzielnie goni ją Jagiellonia, która zaliczyła ostatnio zwyżkę formy.
Początek rundy w wykonaniu białostoczan nie był zbyt udany. „Duma Podlasia” roztrwoniła całą przewagę, jaką wyrobiła sobie podczas rundy jesiennej. Co nie znaczy, że straciła szanse na końcowy sukces. Do Wisły brakuje jej tylko sześciu punktów.
Przed Jagiellonią teraz dwa trudne mecze – z Górnikiem i Polonią Bytom. Pełen optymizmu przed tymi pojedynkami jest Tomasz Frankowski, główna siła ognia białostockiej drużyny.

– Falstart się zakończył i teraz będziemy występować z pozycji tego, który goni, a nie jest goniony. Być może nam taka funkcja bardziej odpowiada, bo z roli faworyta nie wywiązaliśmy się i straciliśmy prowadzenie na rzecz świetnie punktującej Wisły. Teraz cała sztuka polega na tym, żeby w tych dwóch najbliższych meczach, z Górnikiem i Polonią Bytom, potwierdzić tę zwyżkę formy – mówił popularny „Franek”.
Weteran polskich boisk wciąż wierzy w tytuł mistrza dla Jagiellonii. Michał Probierz po pięciu kolejkach rundy jesiennej jasno postawił sprawę – celem „Jagi” jest mistrzostwo Polski. W tej materii nic się nie zmieniło, mimo iż sytuacja w tabeli trochę się pokomplikowała.
– Skoro już padły deklaracje w okresie między rundami, że walczymy o mistrza Polski, to teraz po sześciu kolejkach rundy wiosennej nie należy się z nich wycofywać. Ja wciąż wierzę, że ta Wisła jest do złapania i że nie damy dogonić się temu peletonowi i nie damy się wchłonąć, bo jeśli stanie się inaczej, to sezon możemy skończyć nawet na 8. miejscu. Będąc optymistą, patrzę co przede mną – zapowiadał Frankowski.











