Trzecie zwycięstwo z rzędu odniosła Jagiellonia Białystok. Po meczu z Górnikiem na temat spotkania wypowiadali się gracze „Dumy Podlasia”.
Lekki niedosyt po spotkaniu miał Tomasz Frankowski. Doświadczony napastnik żałował, że jego zespół nie wygrał bardziej okazale. „Franek” zadeklarował też, że będzie trzymał kciuki za drużynę Śląska Wrocław, która u siebie będzie podejmowała faworyta w walce o mistrzostwo – Wisłę Kraków.

– Po straconej bramce Górnik się otworzył i szkoda, że skończyło się tylko na dwóch bramkach, bo mogliśmy rozegrać dwie lub trzy sytuacje lepiej i skończyć spotkanie bardziej okazale. Prawda jest taka, że żadnego meczu w polskiej Ekstraklasie nie da się łatwo wygrać. Przed spotkaniem zawsze jesteśmy pełni optymizmu, ale różnie to wychodzi w jego trakcie. Dzisiaj najważniejsze było to, że dwa podania Seratlicia zostały zamienione na bramki. Myślę, że część chłopaków będzie już jutro w podróży, ale ja nie muszę nigdzie wyjeżdżać na święta, więc spokojnie usiądę przed telewizorem i będę trzymał tym razem kciuki za Śląsk w starciu z Wisłą.
Radości z przełamania się zespołu Michała Probierza nie krył Thiago Cionek. Brazylijczyk jednocześnie podkreślał, że kryzys, który dotknął Jagiellonię na początku rundy, jest już przeszłością.
– Jestem już w Jagiellonii prawie trzy lata i zawsze, kiedy gram, daję z siebie wszystko. To jest piłka nożna, po wpadkach trzeba podnieść głowę do góry, zapominać o błędach i iść do przodu. Mam nadzieję, że w następnych siedmiu kolejkach będzie podobnie. Kolejny mecz gramy na zero z tylu, wygrywamy i to jest najważniejsze. Jak się zwycięża w trzech meczach z rzędu, to naturalnie nabiera się większej pewności siebie. Obecnie skupiamy się na najbliższych spotkaniach, stawiamy krok po kroku i zobaczymy co się zdarzy na końcu rozgrywek.











