Legia Warszawa tylko zremisowała na własnym stadionie z Jagiellonią Białystok 1:1, przez co walka o mistrzostwo Polski będzie się toczyć do ostatniej kolejki. Cenny remis gościom zapewniła bramka niezawodnego Tomasza Frankowskiego. Napastnik uważa, że przy odrobinie szczęścia jego zespół mógł wygrać, ale remis to wciąż dobry rezultat.
Jak Pan oceni dzisiejsze spotkanie?
Biorąc pod uwagę nasze wyjazdy, jesteśmy zadowoleni, ale pewnie jutro przyjdzie chwila otrzeźwienia i analizy, w której zrozumiemy, że zwłaszcza do 70. minuty mieliśmy możliwość wyprowadzania lepszych akcji i mogliśmy tutaj wygrać. Ostatnie 20 minut to z kolei ataki Legii, które mogły dać jej trzy punkty.

W ostatnich meczach Legia rzadko zdobywała na własnym terenie komplet punktów. Na pewno analizowaliście jej grę. Czy długie utrzymywanie się przy piłce było głównym założeniem Tomasza Hajty przed tym spotkaniem?
Przede wszystkim chodzi o grę w piłkę, a nie kopanie jej. Przez długie fragmenty graliśmy tak, jak zamierzaliśmy, ale nie ustrzegliśmy się błędów. Dobrze, że Legia wykorzystała tylko jedną sytuację.
Po raz kolejny znalazł się Pan w polu karnym tam, gdzie powinien. Ale z drugiej strony nie jest Pan najwyższym zawodnikiem, a pomimo to przy Łazienkowskiej strzelił Pan gola głową. Takie rzeczy nie powinny przytrafiać się drużynie pokroju Legii.
Piłka spadła między dwóch stoperów. Nie mnie oceniać, czy byli dobrze ustawieni. Ja szukałem sobie pozycji, nie po to, żeby walczyć z Astizem, który gra doskonale głową, ale właśnie po to, żeby uciekać od niego. I w tym momencie doskonale dośrodkował Luka Pejović.
A gdyby Pan pomyślał, kto zasłużył bardziej na zwycięstwo, Jagiellonia czy Legia, to do jakiego doszedłby Pan wniosku?
Do żadnego. Mecz zakończył się remisem. My jesteśmy zadowoleni, Legia mniej. Piłka się kręci.
Jest Pan zaskoczony sytuacją w tabeli, że w tym momencie już pięć drużyn walczy o tytuł mistrza kraju?
Nie, każda drużyna przeżywa wzloty i upadki. Taki mamy sezon i myślę, że dla dużej części kibiców jest on emocjonujący, bo mamy pięć ekip walczących o tytuł.
Relacja ze spotkania dostępna tutaj











