W sobotnie popołudnie Jagiellonia Białystok pewnie ograła PGE GKS Bełchatów 3:1. Tomasz Frankowski rozegrał dobry mecz, strzelając dwie bramki.

Pierwszego gola strzelił z karnego, uderzając piłkę mocno w środek bramki. Jak przyznał po meczu, zmienił styl wykonywania rzutu karnego: – Niestety, UEFA zabroniła zatrzymywania się podczas strzelania karnego. Zawsze z tego korzystałem, zwalniałem, przystawałem na chwilę i patrzyłem, w którą stronę rzuca się bramkarz, po czym lekkim uderzeniem mogłem skierować futbolówkę do siatki. Tym razem wykonanie „jedenastki” było inne, ale najważniejsze, że skuteczne. Dodał również: – Szkoda, że nie wykorzystałem podania Kamila Grosickiego. To była naprawdę dobra akcja, gdybym się nie pomylił, mógłbym ustrzelić dziś hat-tricka. Tej sztuki jeszcze w żółto-czerwonych barwach nie dokonałem.
Warunki meczu, zarówno dla piłkarzy, jak i kibiców były trudne. Pojedynek rozgrywany był w 36-stopniowym upale. – Niełatwo gra się w takiej temperaturze. Murawa była dobrze przygotowana, lecz nie była polewana, gdyż trawa mogłaby się sparzyć. To było znaczące w tym meczu. Powiem więcej – gdyby trawa była zraszana, bardzo możliwe, że nie doszedłbym do pierwszej asysty zagranej do mnie przez Kamila. Najważniejsze jednak, że rozegraliśmy dobre zawody, a przede wszystkim zwycięskie – zakończył „Franek”.











