Strzelec zwycięskiej bramki w spotkaniu Jagiellonii z Lechią po meczu odpowiadał na pytania dziennikarzy. Wypowiedział się między innymi na temat podopiecznych trenera Kafarskiego. Skomentował również postawę Jana Pawłowskiego.
Jak się strzela w 90. minucie, to dreszcze przechodzą. Przeszedł?
Przeszedł. To, co zabrano nam w Podbeskidziu, czyli pewne trzy punkty, tutaj los nam zwrócił. Z czterema punktami dalej jesteśmy w grze, 28 do utrzymania.
Lechia to ciężki przeciwnik. Długo tak będzie czy coś się zmieni?
Jak odejdzie Traore i paru innych, to być może. Trzeba przyznać, że są to naprawdę dobrzy piłkarze jak na naszą ligę. Sprawiają nie tylko nam, ale i innym zespołom mnóstwo kłopotów – i na wyjeździe, i u siebie. Może bardziej na wyjeździe, bo grają wysoko trójką zawodników. Mają pewnych siebie piłkarzy i aż dziw bierze, że po dwóch meczach mają zero punktów, ale jestem przekonany, że będą wysoko w tabeli.
150. bramka. Następny w klasyfikacji wszech czasów ekstraklasy Kazimierz Kmiecik – 153. Myślisz o tym, kiedy może być już za Tobą?

Mój dobry znajomy. Jak wróciłem do Jagiellonii, spotkałem się z nim kiedyś w Krakowie i stwierdziłem, żeby spał spokojnie, bo nie ma takiej opcji, żebym go złapał. A tu proszę – niecałe trzy lata później mam go na wyciągnięcie dłoni. Wydaje mi się, że przy obecnej formie strzeleckiej powinienem go dogonić w tej rundzie, jednak to wciąż on jest przede mną. Zrobię wszystko, żeby go dopaść.
Jak ocenisz grę Janka Pawłowskiego?
Nie ma co ukrywać, że od początku okresu przygotowawczego, od dwóch miesięcy, wygląda to dobrze. Zdobył tytuł mistrza Polski – tak jak ja i moi koledzy 18 lat temu – więc na pewno jest to utalentowany chłopak. Można powiedzieć, że wyróżnia się na treningach. Nie mamy za wielu napastników, więc to naturalne, że trener daje mu szansę. Trema go dzisiaj nie zjadła, przy odrobinie szczęścia mógł dwa razy pokusić się o trochę dokładniejszy strzał i to on dałby nam zwycięstwo. Myślę, że to mój naturalny następca.
Koledzy coś przygotowali z okazji 150. bramki?
Tak, tak – mamy teraz odnowę, idę zobaczyć [śmiech].











