Jagiellonia Białystok, mimo iż rozpoczęła mecz od straty bramki, zdołała odrobić straty dzięki kapitalnej bramce Frankowskiego. Który to już raz weteran polskich boisk rzutem na taśmę ratuje punkty swojemu klubowi?
Worek z bramkami został rozwiązany dość szybko, bo już w siódmej minucie. Premierowy gol można określić jako dziwny, ale też kontrowersyjny… Dośrodkowanie z rzutu rożnego przedłużył Traore. Piłka spadła… pod upadającego Lukjanovsa. Łotysz przykrył futbolówkę swoim ciałem, po czym, widząc niefrasobliwe zachowanie zupełnie niezorientowanej defensywy – na czele z Sandomierskim – pośpiesznie wstał i skierował piłkę do niemal pustej siatki.
Szybko strzelony gol wcale nie ustawił losów spotkania. Atakowali zarówno jedni, jak i drudzy. Gdańszczanie próbowali głównie z dystansu (Machaj i Pietrowski). Swoje sytuacje miała także „Jaga”. Godny odnotowania był rzut wolny, wykonywany przez Plizgę, który jednak bez większych problemów obronił Małkowski.
Na wyrównanie musieliśmy czekać niemalże do końca pierwszej połowy. Do rzutu wolnego ponownie podszedł Plizga, tym razem jednak dośrodkowywał. Tor lotu piłki umiejętnie zmienił Skerla, co kompletnie zaskoczyło dobrze ustawionego Małkowskiego. Zanim sędzia odesłał zawodników do szatni, swoją okazję miał Bartczak. Były obrońca Zagłębia dobrze główkował po rzucie rożnym, ale tym razem dobrą interwencją wykazał się golkiper Lechii.
Po obejrzeniu pierwszej połowy można było być niemal pewnym, że po zmianie stron mecz rozstrzygnie się na korzyść którejś drużyny. Rzeczywiście tak się stało, chociaż kibice długo wyczekiwali decydującego gola. Piłkarze rozpędzali się bowiem bardzo długo, ale z minuty na minutę bramka coraz bardziej wisiała w powietrzu.
Gol padł w 89. minucie, ale na takie trafienia warto czekać, choćby do ostatniej sekundy meczu. Po świetnym rajdzie lewą stroną Seratlić zagrał płaską piłkę w pole karne, gdzie znajdował się lis „szesnastki”, Tomasz Frankowski. Popularny „Franek” w swoim stylu, efektowną piętką, skierował piłkę do siatki. Lechiści momentalnie ruszyli do ataku, ale było już za późno. Za chwilę sędzia zagwizdał po raz ostatni.










