Drugi trener Górnika Zabrze wypowiedział się o nadchodzącym ligowym meczu Górnika z Jagiellonią. Bogdan Zając dał do zrozumienia, że największym zagrożeniem dla jego drużyny bez wątpienia będzie Tomasz Frankowski.
– Nasza dewiza jest taka, że najbliższy mecz jest dla nas najważniejszy, bez znaczenia, z kim i gdzie gramy. Jutrzejsze spotkanie niczego nie zmienia. Też chcemy wyjść na boisko i powalczyć o zwycięstwo. Piłka ma jednak to do siebie, że nigdy nie wiadomo, jak się wszystko potoczy. Tomek to mój przyjaciel. To także superfacet poza boiskiem. Ma pełny luz, sytuacje stresowe dla niego nie istnieją. Do wszystkiego podchodzi ze spokojem i dystansem. Wydaje mi się, że to pomaga mu osiągać tak dobre wyniki – chwalił Frankowskiego drugi trener Górnika Zabrze. Bogdan Zając i Tomasz Frankowski grali razem w Wiśle Kraków w latach 1998-2002.
Jeśli chodzi o zatrzymanie Jagiellonii Białystok, to można na ten temat tylko pożartować: – Najlepszym sposobem byłoby zamknięcie Tomka na czas meczu w toalecie (śmiech).
Później Zając zachował powagę i pochwalił Jagiellonię jako cały zespół, wyróżniając jednak znów snajpera „Jagi”: – Prawie każda drużyna ma jakiegoś bramkostrzelnego napastnika. W „Jadze” bryluje Tomek, a my takiego zawodnika dopiero szukamy. W piątkowy wieczór nie możemy się jednak skupić tylko na Frankowskim. Patrzymy na Jagiellonię jak na zespół z dużym potencjałem.
– Mecz z Ruchem siedział w naszych głowach dwa, trzy dni. Widziałem, że w szatni wszyscy byli załamani, przecież każdy wiedział, o co gramy. Teraz patrzymy już tylko przed siebie. Z Jagiellonią zagramy o trzy punkty, nie ma innego wyjścia. Kiedy schodziłem z boiska, widziałem, że trener omawia z asystentami kolejną zmianę. Nie chciałem przerywać tej dyskusji, więc usiadłem na ławce. Trener podszedł później i podziękował mi za grę, więc nie może być mowy o żadnym problemie – powiedział o ostatnim meczu i zdementował pogłoski na temat konfliktu z trenerem Adamem Nawałką Michał Bemben.










