Mecz liderującej Jagiellonii Białystok z jednym z faworytów do tytułu mistrzowskiego, warszawska Polonią, miał być jednym z hitów 11. kolejki Ekstraklasy. Ostatecznie w spotkaniu, które śmiało można nazwać meczem o sześć punktów, triumfowała Jagiellonia, której bohaterem po raz kolejny został Tomasz Frankowski.
Własne boisko miało być największym atutem Jagiellonii, jednak to poloniści jako pierwsi oddali strzał na bramkę białostoczan. Zagrożenie pod bramką Sandomierskiego stworzył Sobiech, lecz golkiper zespołu z Podlasia zdołał obronić strzał byłego piłkarza Ruchu. To był pierwszy sygnał do tego, że to Polonia może w tym spotkaniu dominować w tym spotkaniu, lecz kolejne minuty, mimo optycznej przewagi „Czarnych Koszul”, nie przyniosły żadnych zmian.

W ostatnich minutach pierwszej odsłony meczu szanse na zdobycie gola miała Jagiellonia. Najpierw Jarosław Lato próbował zaskoczyć Przyrowskiego groźnym strzałem z dystansu, następnie ten sam zawodnik z rzutu wolnego posłał piłkę tuż obok bramki gości.
Druga połowa znów zaczęła się od przewagi podopiecznych Pawła Jansa, jednak seria rzutów rożnych na początku drugiej części gry nie przyniosła efektu. Później dopiero w 59. minucie zagotowało się pod bramką jednej z drużyn. Zaskakujący strzał z dystansu Mierzejewskiego o mały włos nie zakończył się golem, gdyż piłka po rykoszecie trafiła w słupek bramki Sandomierskiego.
Na 17 minut przed końcem białostoczanie mieli wyśmienitą okazję do wyjścia na prowadzenie. Z bliskiej odległości na bramkę Przyrowskiego strzelali Kupisz, Gosicki oraz Frankowski, lecz jakimś cudem obrońcy Polonii blokowali strzały gospodarzy. Kilka chwil później swoje szansę mieli także Burkhardt oraz Kupisz, ale bramek wciąż nie było.
Do zwycięstw w meczach na szczycie oprócz umiejętności potrzebne jest szczęście. W 86. minucie spotkania po dośrodkowaniu w pole karne piłka trafiła wprost pod nogi Tomasza Frankowskiego. Popularny „Franek” nie zwykł marnować takich sytuacji i mimo że nie trafił czysto w piłkę, to zdołał wpakować ją do bramki.
W końcowych minutach Polonia szukała bramki wyrównującej, groźne strzały oddali Brzyski i Trałka, ale efektu bramkowego nie było. Ostatecznie Jagiellonia umocniła się na fotelu lidera, a Polonia straciła cenne punkty, których może zabraknąć na koniec sezonu.











