Reprezentacja Ukrainy okazała się lepsza na stadionie w Kijowie, pokonując Francję 2:0. Na listę strzelców wpisali się Roman Zozulya i Andrij Jarmołenko. Gospodarze byli lepsi i wygrali zasłużenie.
Dla Ukrainy mecz z Francją był szczególny. Obaj trenerzy przed spotkaniem zwracali uwagę, że trzeba grać na sto procent. Kibice oczekiwali zwycięstwa gospodarzy, jednak goście na papierze wydawali się minimalnymi faworytami.

W pierwszych fragmentach spotkania oba zespoły starały się grać bardzo ostrożnie, by nie popełnić błędu. Piłkarze mieli świadomość, że jeśli pomylą się na początku spotkania, to później o końcowy triumf będzie trudno. Goście, zgodnie z przewidywaniami, jako pierwsi skonstruowali akcję. W 16. minucie meczu Samir Nasri sokolim okiem wypatrzył Ribery’ego, który był na wolnej pozycji. Pomocnik Francji wparował pole karne do Olivera Giroud, jednak Kucher skutecznie wybił piłkę na rzut rożny. Ukraińcy byli bardzo odważni i często podejmowali ryzyko. Gospodarze ruszali akcjami ze skrzydła, chcąc w tym momencie zagrozić drużynie przyjezdnej. Defensywa, z Erikiem Abidalem na czele, miała oczy dookoła głowy i nie pozwoliła reprezentacji Ukrainy na ambitniejsze rozgrywanie akcji. W 29. minucie Rotan świetnie dograł piłkę w pole karne do Edmara, który głową posłał ją minimalnie obok bramki strzeżonej przez Hugo Llorisa.
Gospodarze szukali różnych sposobów na przechytrzenie francuskiej drużyny. O sile ataku stanowili Konoplanka i Jarmołenko, którzy siali postrach na boisku. Francuzi w końcówce pierwszej części popełniali błędy, lecz mieli szczęście, że Ukraińcy tego nie wykorzystali. Publiczność w Kijowie przy tak ambitnej grze oczekiwała bramki dla naszych wschodnich sąsiadów, lecz do przerwy nie udało się wykorzystać nadarzających się okazji. Często zawodziła komunikacja, bo ostatnie zagranie nie było w tempo. Do przerwy na tablicy świetlnej widniał bezbramkowy remis i piłkarze obu drużyn mieli nadzieję, że w drugiej odsłonie uda się przybliżyć do zwycięstwa. Po pierwszych trzech kwadransach trudno było wskazać faworyta, bo oba zespoły grały na mniej więcej równym poziomie.
Na drugą połowę bardzo zdeterminowani wyszli Francuzi, którzy już od pierwszego gwizdka starali się nacierać na ukraińską bramkę. Ich zagrania był jednak bardzo czytelne, kontry były bowiem przez cały czas wyprowadzane skrzydłami. Obrońców gospodarzy czekało trudne wyzwanie, bo rywale za wszelką cenę chcieli się przedrzeć przez formację obronną. Ukraińcy z minuty na minutę z większym polotem atakowali bramkę przeciwnika środkową strefą boiska. W 61. minucie Edmar dograł piłkę do Romana Zozuylii, który przepchnął się przez dwóch defensorów Francji i w sytuacji sam na sam z kilku metrów pokonał Llorisa. Golkiper gości wyciągnął się jak struna i był bliski wybronienia sytuacji. Po zdobyciu bramki był wściekły, że nie zatrzymał strzału, na siebie, ale także na swoich defensorów, którzy zachowali się w formacji obronnej katastrofalnie.










