Półfinał mistrzostw świata, w którym zagrają ze sobą Francja i Maroko, to nie tylko sport. Mecz ma także inny kontekst i traktowany jest w symbolicznym wręcz wymiarze. Napięcia na lini Paryż–Rabat, duża rzesza migrantów z Afryki Północnej, ekscesy po wcześniejszych spotkaniach czy obawy przed eskalacją niepożądanych i głupich zachowań wśród kibiców… Dziś piłka nożna mocno zmiesza się z polityką.
Od 1912 roku Maroko było protektoratem Francji, a niepodległość i niezależność uzyskało dopiero wraz z końcem lat pięćdziesiątych ubiegłego stulecia. Nie zmieniło to jednak tego, że stosunki ekonomiczne, gospodarcze czy polityczne obu tych państw mieszają się ze sobą do dziś. Oficjalne dane mówią także, że w Heksagonie żyje ponad 700 tysięcy imigrantów z północnoafrykańskiego kraju, a doliczyć do tego należy rzesze tych, którzy są ich potomkami bądź legitymują się podwójnym obywatelstwem.
Historyczne zaszłości, tematy polityczne, spięcia władz… Dzisiejszy mecz to nie tylko sport – to dużo, dużo więcej. Futbol i dyplomacja, dziś w wyjątkowo pikantnym wydaniu. Niektórzy domagają się nawet zemsty na francuskim kolonializmie, a inni, szczególnie ci reprezentujący skrajną prawicę, używają takich jak to wydarzeń do promowania swoich ideologii.
– Relacje Francji z Marokiem można określić jako poprawne, z nacechowaniem pozytywnym. Prawdą jest, że Francja pozostaje kolonialną potęgą w Afryce, a przez to dalej ma wpływy na tym kontynencie. Przez to jest dużo chętnych do współpracy z nią, zwłaszcza w kwestiach gospodarczych. Największym partnerem handlowym Maroka pozostaje właśnie Francja. Oba te kraje mają także bliskie relacje w dziedzinie bezpieczeństwa i współpracy w ramach Dialogu Śródziemnomorskiego NATO. Jednocześnie Maroko chce się oderwać od prymatu krajów Zachodu, więc próbuje budować swoją niezależność od Francji. Co ważne, będzie to z każdym rokiem coraz bardziej realne, ponieważ Maroko jest kontynentalnym hubem transportowym, a także zyska na znaczeniu w kontekście energetycznym – przy bieżących kryzysach. Obecnie Francji zależy na wzmocnieniu tych relacji, dlatego Macron uda się z wizytą do Rabatu w styczniu 2023. Oba państwa mogłyby ze sobą nie współpracować, ale sytuacja geograficzna i geopolityczna nadaje im rytm. – Tak relacje stricte polityczne opisuje nam dr Aleksander Olech z „Defence24”.
Francusko-marokańskie zgrzyty
Dyplomatyczne relacje Francuzów i Marokańczyków są w tym momencie poprawne, jednak pojawiło się kilka tąpnięć. Sytuację zaogniło zarządzenie francuskich władz z 2021 roku, dotyczące zmniejszenia o 50% przydzielania wiz. Rabat odebrał to jako mocne upokorzenie. Dochodziło nawet do tego, że w afrykańskim kraju nie urzędował chwilowo ambasador znad Sekwany. Inną kością niezgody jest również widoczne zbliżenie polityczne Emmanuela Macrona z Algierią, wspierającą Front Polisario, separatystów walczących o kontrolę nad Saharą Zachodnią.











