W piątek reprezentacje Polski i Ukrainy przyjechały do Łodzi, gdzie w sobotę na stadionie Widzewa rozegrają mecz towarzyski. Pierwsi na stadion przyjechali Ukraińcy, którzy przy słonecznej pogodzie rozegrali przebiegający w świetnej atmosferze godzinny trening. Godzinę po nich na płycie boiska zameldowali się również kadrowicze Franciszka Smudy, z którym możliwość porozmawiania otrzymali dziennikarze przy okazji przedmeczowej konferencji.
Pierwsze pytanie dotyczyło emocji, jakie poczuł Franciszek Smuda, przechodząc po tylu latach przez bramę łódzkiego Widzewa, z którym przed kilkunastoma laty walczył w Lidze Mistrzów.
– Szczerze, to miałem takie wrażenie, jakbym był tu bez przerwy. Praktycznie nic tu się nie zmieniło, są nowe pokoje, sala konferencyjna, puchary w gablotach, ale poza tym stadion się nie zmienił. Zawsze kiedy przyjeżdżam do klubów, w których kiedyś pracowałem, to serce bije mocniej.
Będąc przy temacie zmian, selekcjoner poruszył temat przemian w kadrze i jutrzejszej dyspozycji.

– Trzeba się zmieniać. Zawodnicy na pewno też muszą się rozwijać do przodu, a nie do tyłu. Kiedy ta reprezentacja, która w tej chwili jest, rozegra 30-40 meczów, to sami przyznacie że będzie zupełnie inna. Zawsze gramy o wygraną, będziemy się starali lepiej grać w piłkę i wygrać to spotkanie, strzelić w końcu bramkę. Nie chcę wspominać o tym ciągłym budowaniu kadry; każdy wie, że czy w klubie, czy reprezentacji, to nie ma tak, że pstryk i reprezentacja gotowa. Już tyle przykładów w swojej karierze dałem i zawsze do jakiegoś celu doszedłem. Nigdy nie było tak, że coś zacząłem od zera i skończyło się na zerze. Nigdy. Nawet w tych klubach, w których pracowałem, to wszyscy trenerzy, którzy po mnie pracowali, zdobywali mistrzostwa. Jest to jakaś budowa, buduje się klub i reprezentację bez przerwy, nie ma tak, że dzisiaj się skończy i wszystko jest gotowe na 10-15 lat. Absolutnie nie.
Poruszono także temat spotkania z Ukrainą jako partnera Euro 2012, rywala z wyższej półki i w pewien sposób prestiżowego. Trener Smuda ocenił także dzisiejszy poziom ukraińskiej piłki.
– Chciałbym, żebyśmy byli w tej chwili na jednakowym poziomie co Ukraina. Oni mają w tej chwili wielu świetnych zawodników, my tyle w Polsce nie mamy. Obecnie bodajże czterech piłkarzy gra w Dnipro, z Dynama Kijów też jest bardzo dużo zawodników – już te dwa zespoły tworzą reprezentację. Do tego dochodzi Szachtar, zespoły, które regularnie grają w europejskich pucharach. U nas Legia, Wisła mają bardzo mało reprezentantów, z Lecha jest trzech piłkarzy. Dziesięć lat temu, trenując Widzem, miałem ośmiu, czasem dziesięciu reprezentantów, z kadrą młodzieżową nawet dwunastu. To był świetny zespół, grający samymi Polakami, jedynym obcokrajowcem był Michalczuk, który i tak otrzymał polski paszport.











