Raków Częstochowa pierwsze losowanie przeciwnika w kwalifikacjach Ligi Mistrzów może uznać za bardzo udane. „Czerwono-niebiescy” uniknęli ekip Qarabagu Agdam, Slovana Bratysława, HJK Helsinki, Olimpiji Lublana i trafili na jedną z najsłabszych drużyn w stawce, estońską Florę Tallinn. O klubie z blisko 30-letnią historią w rozgrywkach europejskich porozmawialiśmy z miejscowym dziennikarzem, Krisem Ilvesem.
Podczas researchu „Kaktusów” w oczy rzuca się jedna rzadko spotykana rzecz – kadra złożona jedynie z krajowych zawodników. Flora od ponad trzech lat i sprzedaży Fina Anselmiego Nurmeli nie korzysta z usług zagranicznych piłkarzy. Grupa jest zróżnicowana pod względem wieku, ale posiada określoną filozofię. Więcej o kształcie zespołu mówi nam redaktor estońskiego Soccernet.ee
Sylwetka
– Flora gra głównie systemem 4-2-3-1, ale czasami także 4-4-2. W lidze estońskiej futbolówka większość czasu jest w posiadaniu Flory, ale oni też bardzo dobrze wiedzą, jak bronić się przed silniejszymi zespołami. Obaj boczni obrońcy zapewniają wysokiej jakości dośrodkowania.
Pomocnicy, tacy jak Konstantin Vassiljev i Martin Miller, są bardzo kreatywni i mają dobrą technikę. Skrzydłowi Sergei Zenjov oraz Henrik Ojamaa są szybcy i zręczni. Tylko po tym, jak Rauno Sappinen przeniósł się do polskiej ekstraklasy, Flora nie ma strzelca. Różni gracze zdobywają bramki. Trudno powiedzieć, czy to dobrze czy źle – komentuje Ilves.
Stołeczni to drużyna z bardzo dużym, choć mało zaszczytnym doświadczeniem na arenie międzynarodowej. Estończycy od 1994 roku aż 23 razy kończyli swoją przygodę na pierwszej przeszkodzie. Wyjątkowy był sezon 2021/2022, kiedy po „zrzuceniu” przez Legię Warszawa i Omonię Nikozja do rundy play-off zameldowali się w fazie grupowej LKE, co prawda kończąc rozgrywki na ostatnim miejscu, ale po drodze sensacyjnie pokonując serbski Partizan i gromadząc pięć punktów.
Jak przekonuje nasz rozmówca, to ekipa z pomysłem na grę z potentantami: – Bronią zespołowo i robią to bardzo dobrze. Ale nie za nisko. Jeśli to możliwe, nakładają wysoki pressing. Jeśli są zepchnięci na własną połowę, to grają głównie na kontrataki, które są niebezpieczne, bo atakujący są dość szybcy. Dobrą stroną są również wysokiej jakości stałe elementy gry.
Aktualna dyspozycja
Sezon estońskiej ligi to system wiosna-jesień. Jak zawsze w przypadku polskich rywali zadajemy sobie pytanie, czy nieco nie utrudni to zadania naszej drużynie. Zespół z Tallinna po siedemnastu spotkaniach minimalnie lideruje w tabeli Meistriliigi. Mimo to w kwestii finałów „Zielono-biali” nie mają dobrej passy. W lutym przegrany w dramatycznych okolicznościach, z wyniku 2:0 na 2:3 w doliczonym czasie gry, mecz o superpuchar, a na początku czerwca kolejna bolesna porażka w finale pucharu kraju.











