W przedostatnim spotkaniu 7. kolejki Ekstraklasy Piast Gliwice zremisował bezbramkowo z Jagiellonią. Tym samym klub z Białegostoku, który sezon zaczynał z dziesięcioma ujemnymi oczkami, zanotował na swoim koncie pierwszy ligowy punkt.
Pierwsza połowa spotkania nie stała na zbyt wysokim poziomie. Minimalnie lepsza była drużyna Jagiellonii, która do tej pory fatalnie spisywała się na wyjazdach. Pierwszy celny strzał kibice ujrzeli dopiero w 18. minucie spotkania. Wtedy to przed szansą stanął Tomasz Frankowski, jednak popularny „Franek” źle trafił w piłkę i Jakub Szmatuła nie miał najmniejszych problemów ze złapaniem piłki. Po półgodzinie gry trybuny w Gliwicach mógł uciszyć Bruno. Pomocnik gości w brazylijskim stylu przyjął piłkę, ale jego strzał minął spojenie słupka z poprzeczką. Tuż przed przerwą okazji nie wykorzystał szarżujący po prawej stronie Kamil Grosicki.
Po zmianie stron przebudził się Piast, dochodząc do groźnych sytuacji. Wcześniej jednak nie lada bramkę mógł zdobyć Bruno. Brazylijczyk widząc wysuniętego Szmatułę uderzył z około 60 metrów, ale bramkarz Piasta w porę zdążył interweniować. W 58. minucie powinno być 1:0 dla gospodarzy, ale uderzenie głową Sebastiana Olszara wspaniale obronił Grzegorz Sandomierski. Bramkarz „Jagi” był jednym z najlepszych zawodników na boisku. Obie jedenastki raziły nieskutecznością, a gra toczyła się głównie w środkowej strefie.
Spotkanie niezbyt mile wspominać będzie Michał Probierz. Szkoleniowiec Jagiellonii został wygwizdany przez kibiców Piasta, którzy pamiętają jego przeszłość w nielubianym w Gliwicach Górniku Zabrze.










