Zygmunt Anczok przez wielu specjalistów uznawany był za jednego z najlepszych lewych obrońców lat 70. na świecie. Wielkie mecze rozegrane przeciwko najlepszym, mistrzowskie tytuły i medale sprawiły, że na stałe zapisał się w historii polskiej piłki. Dziś jego gwiazda nieco już przygasła. Jednak my postaramy się przybliżyć sylwetkę zawodnika, który w latach świetności zatrzymywał nawet wielkiego Garrinchę.
Anczok karierę rozpoczął, gdy większości naszych czytelników jeszcze nie było na świecie. Szybko rozpoczął kariera, bo już w wieku 13 lat zmagał się z dorosłymi rywalami. Niestety duże obciążenia od najmłodszych lat sprawiły, że Zygmunt Anczok zmuszony był przedwcześnie zakończyć karierę. Robił to dwukrotnie. Najpierw jako piłkarz Górnika Zabrze, a ostatni raz, gdy występował w lidze norweskiej. Dla wielu najlepszy lewy obrońca, jakiego widziała piłkarska Polska. Wciąż wielu czeka na reprezentanta Polski, który choć trochę zbliży się do jego klasy sportowej.
Początki Zygmunta Anczoka
Zygmunt Anczok urodził się w 1946 roku w Lublińcu. Tam też stawiał swoje pierwsze piłkarskie kroki. Wszystko zaczęło się od miejscowej Sparty Lubliniec. Nastoletni Anczok niemal od samego początku trenował z zawodnikami tego klubu. Sparta Lubliniec w tamtym czasie występowała na poziomie A-klasy. Dość szybko trener tej drużyny dostrzegł potencjał drzemiący w małym Zygmuncie. W wieku zaledwie 13 lat Anczok dostał szansę zadebiutowania na seniorskich boiskach. 
Anczok niemal od samego początku wyróżniał się niezwykłą wydolnością i wytrzymałością. Oprócz piłki nożnej trenował również czworobój. Wydolność i wytrzymałość to główne cechy, które zwróciły na niego wzrok trenerów podczas obozu dla najzdolniejszych. Szybko awansował do grupy zawodników określanych mianem najzdolniejszych.
Równie szybko został sprowadzony do znacznie większego klubu niż jego Sparta Lubliniec. Po młokosa sięgnęła Polonia Bytom. Dla każdego, kto kiedykolwiek zamienił małą mieścinkę na znacznie większe miasto, jest oczywiste, z czym zetknął się 16-letni obrońca. Pomimo nowego otoczenia, dużego miasta i samotności Anczok zacisnął zęby i z każdym treningiem stawał się coraz lepszy. Jeszcze w 1962 roku zdołał zadebiutować w reprezentacji młodzieżowej.












