Sobota 8 maja to dzień, w którym rozegrana zostanie ostatnia kolejka Bundesligi. Wówczas poznamy ostateczne rozwiązania, których rezultat odciśnie się na tabeli końcowej sezonu 2009/2010.
Jako że za nami 33 kolejki, pewne kwestie zostały już rozstrzygnięte, pewnych możemy się zaś domyślać. Kibiców, co oczywiste, interesuje najbardziej czoło tabeli, a przede wszystkim sprawa mistrzostwa. W tym roku niespodzianki nie było, do podniesienia mistrzowskiej patery szykują się już zawodnicy, zarząd oraz sztab szkoleniowy Bayernu Monachium. Co prawda teoretyczne szanse na mistrza ma jeszcze Schalke Gelsenkirchen, ale by taki scenariusz się ziścił, „Bawarczycy” musieliby ulec w Berlinie tamtejszej Herthcie, a Schalke wygrać z Mainz, niwelując różnicę bramkową w liczbie 17 goli. Taki obrót spraw nie miałby chyba racji bytu nawet kilka lat temu, w naszej Ekstraklasie… Sprawa dalszych miejsc nie jest już tak jasna. O trzecią pozycję premiowaną startem w eliminacjach do Ligi Mistrzów walczą Werder z Bayerem, natomiast o Ligę Europejską VfB Stuttgart z Hamburgerem SV. Na dole tabeli pewna spadku jest już Hertha Berlin, o utrzymanie powalczą między sobą jeszcze VfL Bochum, Hannover 96 i FC Nürnberg.
Hertha Berlin – Bayern Monachium
Na Olympiastadion w Berlinie spotkają się przedstawiciele dwóch przeciwległych biegunów. Plasująca się na ostatniej pozycji Hertha i będący na samym szczycie Bayern. O ile „Bawarczycy” byli głównym faworytem do pierwszego miejsca w Niemczech, o tyle postawa Herthy w dobiegającym już powoli końca sezonie jest największym rozczarowaniem rozgrywek. Kiedy rok temu berlińczycy zakończyli ligowe zmagania na wysokim, czwartym miejscu, nikt nie spodziewał się takiej klęski w następnych rozgrywkach. Wszystko wskazuje na to, że w tym meczu Bayern podkreśli swoją supremację, wygrywając z klubem, który jest w głębokim kryzysie. Ostatnie 16 meczów tych drużyn to tylko jedna porażka monachijczyków, dziesięć zwycięstw oraz pięć remisów. Gospodarze są najgorzej grającym zespołem na swoim stadionie, natomiast Bayern to ekipa, która od 22 kolejek zawsze strzela przynajmniej jedną bramkę. Niezależnie, czy goście zdobędą komplet punktów, czy nie, scenariusz na sobotnie popołudnie jest jeden: czerwona fiesta na smutnym stadionie spadkowicza.
Werder Brema – Hamburger SV
W Bremie zapowiada się bardzo ciekawe spotkanie, obie ekipy mają bowiem coś do ugrania. W przypadku Werderu jest to miejsce trzecie, premiujące grą w kwalifikacjach do Ligi Mistrzów, zaś w przypadku HSV miejsce szóste, które w tym sezonie oznacza walkę w Lidze Europejskiej. Na boisku do zgarnięcia będą więc duży prestiż i duże pieniądze. Faworytem meczu są gospodarze. Bremeńczycy prezentują ostatnio świetną formę. Z ostatnich ośmiu potyczek aż siedmiokrotnie wychodzili zwycięsko. Dla porównania, statystyki z wyjazdowych meczów Hamburgera to cztery porażki w pięciu starciach. Szczególną uwagę obrońcy HSV powinni zwracać na Claudio Pizarro. Zawodnik ten strzelił już w meczach przeciwko „Die Rothosen” aż 11 bramek (tyle samo zaaplikował dotychczas tylko Wolfsburgowi).








