Do napisania paru słów na temat naszej reprezentacji skłoniły mnie ostatnie „występy” naszej drużyny. Najpierw mecze w Austrii, a ostatnio ze Słowenią i San Marino wykazały, że nie mamy drużyny, która nawiązałaby równorzędną grę z czołówką europejską.
Od wielu lat naszą piłką kierują ludzie stawiający na zawodników, których głównym celem jest przeszkadzanie, a nie konstruowanie. Filozofia grania „na zero” doprowadziła do tego, że gramy bez radości i zadowolenia. Piłkarze wyglądają jak niewolnicy, którym kazano za karę biegać po boisku.
Żaden z naszych reprezentantów nie ma szans znaleźć miejsca w klasowym europejskim klubie.
Pytam, czy bez przyjemności z gry w piłkę nożną można odnosić sukcesy? Na pewno nie, można wygrać szczęśliwie mecz lub dwa. Już czas zrozumieć, że przyszłość futbolu to gra dla widzów, czyli gra ofensywna z dużą ilością sytuacji podbramkowych i goli. Piłkarze bez obciążeń, z chęcią do gry (R. Lewandowski, Piszczek), kreatywni (Iwański, Garguła, Zieńczuk) powinni być obdarzeni szczególnym zaufaniem.
Właśnie tacy piłkarze mają szanse, podkreślam – szanse, stworzyć zespól który będzie mógł rywalizować z najlepszymi. Nie prezentują oni się jeszcze tak dobrze jak J. Bąk czy M. Żurawski za najlepszych swoich dni, lecz na pewno już czas na zmianę warty w naszej reprezentacji. Selekcjoner i menadżerowie wywierający nacisk na trenerów klubowych, to osobny rozdział.
Wiadomo nie od dziś, że zbyt ostra, nie zawsze zasadna krytyka powoduje zwątpienie w swoje możliwości i drżenie nóg w decydujących chwilach. Naszym piłkarzom potrzeba więcej wiary w swoje umiejętności, piszmy więc częściej o dobrych momentach i udanych akcjach – może wtedy to zapomną o swoich brakach i zagrają „do przodu”. Tak jak bąk (nie mylić z Jackiem), co ma za małą powierzchnię skrzydeł w stosunku do swojego ciężaru i nie powinien latać, ale, nie wiedząc o tym, lata doskonale.
Autor: Włodzimierz Siudek – były zawodnik Wisły Kraków, Polonii Warszawa, Gwardii Warszawa i SV Hoheneich (Austria)










