Tydzień spędzony przed konsolą. Sporo godzin z życia wyjętych, masa kłótni z rodziną i bliskimi. Czasem trzeba sporo poświęcić w obliczu premier gier, na które większość czeka z utęsknieniem, by w zaciszu pokoju oddać się wirtualnej rzeczywistości. I chociaż nie zaklasyfikowalibyśmy nas do grona nałogowych maniaków cyfrowych rozgrywek, przyznajemy – daliśmy się wkręcić tej jesieni w ten cały, jakby to dziś młodzież powiedziała „hype”.
Jak zwykle nie czekamy z wielkim utęsknieniem na nową odsłonę serii FIFA, tak teraz pragnęliśmy zerknąć z zainteresowaniem na tzw. „siedemnastkę”. Zwłaszcza, że EA Sports już od kilku tygodni nakręcało graczy nowym silnikiem Frostbite, jeszcze lepszą sztuczną inteligencją i przede wszystkim trybem fabularnym. W pierwszej kolejności, po rozegraniu dwóch, trzech wstępnych, szybkich meczyków, przystąpiliśmy do przygody z Aleksem Hunterem w roli głównej. Jakie są nasze odczucia?
Tryb fabularny – wielki hit, czy kit?
Niestety, po kilkudziesięciu godzinach gry wobec historii o młodym piłkarzu odczuwamy spory niedosyt. Dotyczy on kwestii na wielu płaszczyznach. Ale po kolei.
Po pierwsze, nie kupujemy do końca rozwiązań, które EA Sports udostępniło nam na samym początku. O ile jeszcze potrafimy zrozumieć zawężenie rozgrywki do samej ligi angielskiej (przynajmniej na wstępnym etapie), o tyle już możliwość swobodnego wyboru klubu wzbudza w nas spore rozczarowanie. To oczywiście chwytliwy zabieg, w końcu dla pewnej części targetu rozpoczęcie kampanii w niszowym zespole byłoby nudne.
Niemniej my tego raczej nie kupujemy. Scenarzyści uzasadnili ten chwyt tzw. poszukiwaniem przez managera w letnim okienku młodych, utalentowanych zawodników. Tylko powiedzmy sobie szczerze, ilu sterników z Premier League faktycznie w trakcie letniego okienka szuka juniorów do podstawowego składu? Jaramy się np. zakupem przez Leicester Bartosza Kapustki, jednak ten póki co musi czekać na swoją szansę w rezerwach.
A skoro już mowa o rezerwach, naszą przygodę rozpoczynamy od ławki rezerwowych pierwszego zespołu, kompletnie omijając zaplecze. Jedziemy m.in. na wielkie tournee, w trakcie którego niejednokrotnie otrzymujemy szansę. Okej, jest to w pewnym stopniu realistyczne. Trudno nam jednak uwierzyć, że dwa, trzy niezłe spotkania na obozie przygotowawczym zagwarantują nam już ocieranie się o pierwszą jedenastkę takiej drużyny jak Manchester City czy Liverpool.
Ostatecznie niezłym zabiegiem, dzięki któremu twórcy chcą nam postawić jakąś poprzeczkę do pokonania, jest wypożyczenie Aleksa do jednego z klubów Championship. Mamy jednak wrażenie, że to wszystko mogłoby potoczyć się nieco inaczej. Pamiętamy chociażby „Gol” – już nawet tam ścieżka głównego bohatera przebiegała przez rezerwy klubu.











