W ostatnich tygodniach o żadnym młodym piłkarzu w Niemczech nie mówi się częściej niż o Arpie. Jego kariera toczy się w zawrotnym tempie. Dzięki niemu fani HSV mogą wlać choć trochę optymizmu w swoje kibicowskie serca. Strzelając gola w wyjazdowym meczu z Herthą Berlin, został siódmym najmłodszym strzelcem w historii Bundesligi, a także najmłodszym w historii HSV.
Hype na Arpa jest ogromny, zarówno w Hamburgu, jak i całych Niemczech. Działacze HSV – zupełnie jak nie oni – postanowili zatroszczyć się o jego komfort psychiczny i jak to stwierdził Jens Todt, „zwolnić to szaleństwo”. Zabronili mu udzielać wywiadów, kontakt pomiędzy piłkarzem a mediami odbywa się za pomocą WhatsAppa. Od nadmiaru komplementów mogło mu się przewrócić w głowie. „Wunderkind, nowy Seeler” – to tylko dwa z wielu określeń, jakie padły w materiałach o nastolatku. Pomimo tego Todt jasno zaznaczył, że chłopak jest niesamowicie skoncentrowany i podchodzi z dystansem do całej otoczki. A nie zapominajmy, że on wciąż się uczy w szkole. Dopiero za rok podejdzie do matury, choć z tą nie powinien mieć żadnych problemów – jest piątkowym uczniem. Arpa komplementuje także trener reprezentacji U-17 Christian Wück: – Ma poukładane w głowie. Wie co i jak chce osiągnąć. Równocześnie zawsze stawia dobro drużyny najwyżej.
Do HSV Fiete trafił w wieku 10 lat, ale już wcześniej, bo od piątego roku życia uczęszczał na mecze, najczęściej razem z ojcem. Urodził się w Bad Segebergu, niecałą godzinę jazdy od Hamburga. W wieku 15 lat zamieszkał w klubowym akademiku, dwa lata później wyjechał z seniorami na swój pierwszy obóz przygotowawczy i to od razu do Dubaju.
Juniorów przerósł dość szybko. W B-Jugend Bundeslidze, czyli roczniku U-17, w 45 meczach strzelił 37 bramek. Już w poprzednim sezonie zadebiutował szczebel wyżej i w czterech spotkaniach zdobył dwie bramki. W obecnym sezonie w trzech meczach Bundesligi U-19 strzelił aż siedem goli, w tym cztery przeciwko Hannoverowi po absolutnie fenomenalnym występie. Oczywiste było, że nie ma sensu próbować go w rezerwach HSV grających w Regionallidze. Gisdol obserwował go uważnie, zresztą robił to chyba każdy w klubie. Bo takiego fenomenu na Volksparkstadion nie było od dawna.
Fiete Arp nie tylko w klubie jest tak skuteczny. Z powodzeniem przełożył swoją dyspozycję również na grę w kadrze. I właśnie po majowych mistrzostwach Europy U-17 w Chorwacji jego nazwisko przedostało się do mainstreamu. Siedem goli i dwie asysty w pięciu meczach. Mimo iż nie udało się zdobyć trofeum, bo w półfinale lepsza w karnych okazała się Hiszpania, to jednak turniej osłodziła mu korona króla strzelców.
Na początku września otrzymał prestiżowy złoty medal Fritza Waltera. W przeszłości w tej kategorii wiekowej dostali go także m.in. Leon Goretzka, Timo Werner, Mario Götze czy Emre Can. Podczas przyznawania nagrody jego idol Horst Hrubesch powiedział: – Chłopak w zasadzie ma wszystko. Mam nadzieję, że pomoże znaleźć HSV drogę ku górze.
Następną imprezą międzynarodową były mistrzostwa świata U-17 w Indiach. Tydzień przed nimi trener Gisdol dał mu szansę debiutu w seniorach. I to nie dość, że na własnym stadionie, to jeszcze w Nordderby przeciwko Werderowi. Wszedł na boisko w 89. minucie. Tym samym został pierwszym zawodnikiem w Bundeslidze urodzonym po 1 stycznia 2000. Jak sam potem mówił, „dało mu to potężnego kopa motywacyjnego”. Same mistrzostwa w Indiach zakończyły się na ćwierćfinale, ale do tego czasu Arp zdążył strzelić pięć bramek, dokładając dwie asysty i ciągnąc na swoich plecach niemiecki zespół. Po powrocie dostał z klubu – pomimo jego sprzeciwu – zakaz treningów na tydzień. Todt stanowczo zarządził, ze młody piłkarz potrzebuje przerwy po takim wysiłku.










