Bayer Leverkusen pokonał dziś na własnym stadionie w ramach 12. kolejki Bundesligi drużynę Hamburgera SV, 5:3. Szaleńcze spotkanie emocjonowało przez pełne 90 minut, a jego bohaterem okazał się Heung-Min Son. Koreańczyk, były piłkarze HSV (o ironio!), zdobył trzy bramki, a przy czwartej asystował.
Od początku spotkania wywierając ostry pressing na rywalach, gospodarze uzyskali zdecydowaną przewagę. Kilkukrotnie w ciągu kilku minut w świetnych sytuacjach do zdobycia bramki znajdował się Sidney Sam, niweczył je jednak brakiem dokładności. Wyjątkowo aktywny był także Boenisch, który częściej był w polu karnym gości niż swoim. Na efekty oblężenia nie trzeba było czekać. Po inteligentnym przejęciu piłki w środku pola Castro ruszył z kontratakiem. Posłał piłkę do Min Sona, który minął jednego ze stoperów i umieścił ją w siatce po uderzeniu w długi róg.

Piłkarze Bayeru nie zwalniali tempa i po kilku minutach było już 2:0! Na listę strzelców, po indywidualnym rajdzie, znów wpisał się Min Son. Koreańczyk po prostopadłym podaniu z linii defensywnej wykorzystał kolejny kontratak. Skrzydłowy wykonał kilkudziesięciometrowy sprint, przemknął obok bezradnego Adlera, i wpakował futbolówkę do pustej bramki. Próbujący wybić piłkę sprzed linii bramkowej, bezradny Westermann poturbował się o słupek.
Goście, mimo szybko straconych bramek, nie cofnęli się wcale do defensywy. Ich postawa już po chwili została nagrodzona golem kontaktowym. Do utraty bramki dopuścił Rolfes, który w głupi sposób zgubił piłkę przed swoim polem karnym. Przejął ją Hakan i zagrał do Beistera, rozrywając szyki obronne gospodarzy. Snajper, strzałem pomiędzy nogami Leno, bez problemu wykorzystał nadarzającą się okazję.
Po szybkiej wymianie ciosów oba zespoły troszkę uspokoiły grę, jednak nie można było narzekać na nudę. Beister dwukrotnie miał sposobność, aby powtórzyć liczbę bramek zdobytych przez Min Sona. W obu przypadkach zabrakło mu jednak szczęścia. Najpierw, kiedy po strzale głową na przeszkodzie stanął mu słupek, później świetnie interweniujący Leno. Po drugiej stronie boiska również się sporo działo, lecz zbrakło klarownych sytuacji.
Druga połowa rozpoczęła się od szaleńczych, choć udanych, interwencji obu bramkarzy na przedpolu. Moment później goście cieszyli się już z wyrównania. Po dośrodkowaniu z lewej flanki i niezbyt udanym wybiciu Sobiecha, piłka wylądował na nodze Lasoggi. Wypożyczony z Herthy napastnik, zdobył bramkę po uderzeniu z powietrza zewnętrzną częścią stopy. Adler był bez szans.
Sytuacja w dzisiejszym, jakże ciekawym, meczu zmieniała się jak w kalejdoskopie. W 55. minucie ponownie na prowadzenie wyszli gospodarze. Znów po strzale Min Sona! Koreańczyk nie miał dziś skrupułów dla swoich byłych kolegów. Po uderzeniu Kiesslinga piłka odbijała się od stoperów gości, aż trafiła do Min Sona, który spokojnym i precyzyjnym strzałem zaliczył nieklasycznego hat-tricka. Gospodarze nie spoczywali na laurach i od czasu do czasu ruszali z niezawodnymi dziś kontrami.








