Legia Warszawa przegrała 5:6 z Arsenalem Londyn w towarzyskim meczu rozegranym na otwarcie nowego stadionu.
W stolicy kraju panowała atmosfera piłkarskiego święta. W końcu rzadko się zdarza, by w Polsce gościły ekipy pokroju Arsenalu. Mecz rozpoczął się znakomicie dla gospodarzy. W 18. minucie Alejandro Cabral znalazł trochę miejsca na 35. metrze od bramki strzeżonej przez Łukasza Fabiańskiego i potężnym strzałem wyprowadził Legie na prowadzenie. Dziesięć minut później miało miejsce nieprzyjemne zdarzenie dla legionistów, kontuzji doznał nowy kapitan ekipy, Ivica Vrdoljak.
Za to w 33. minucie znów gracze z Warszawy mogli wznieść ręce w geście tryumfu. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Iwańskiego, gola głową zdobył młody defensor, Artur Jędrzejczyk. Chwilę później ten sam gracz stał się prawdziwym bohaterem swojej drużyny. Tym razem w rolę asystenta wcielił się Cabral, a popularny „Jędza” wykazał się bardzo dobrym wykończeniem akcji, zdobywając gola silnym uderzeniem.
Po tym zimnym prysznicu do roboty wzięli się podopieczni Arsena Wengera. Jeszcze przed przerwą tragiczny błąd Antolovicia wykorzystał Marouane Chamakh. Chorwacki bramkarz nie lepiej zachował się w 53. minucie, gdy kontaktową bramkę dla „Kanonierów” zdobył Emanuel Eboue. W 60. minucie był już remis. Zdobywcą gola okazał się ten sam zawodnik co poprzednio. Tym razem wykorzystał sytuację sam na sam z golkiperem rywali. Dwie minuty później Legia już przegrywała, Antolovicia pokonał Kieran Gibbs solidnym uderzeniem w długi róg bramki.
Warszawianie wzięli się jednak do roboty. Piotr Giza ładnie rozprowadził akcję i podał do Artura Jędrzejczyka, który stanął oko w oko z Wojciechem Szczęsnym. Na szczęście dla legionistów to pierwszy z zawodników wygrał ten pojedynek, jednocześnie doprowadzając do remisu. Chwilę później gospodarze znów mięli nietęgie miny. Po raz kolejny źle zachowała się obrona, doprowadzając do indywidualnej rywalizacji swojego bramkarza, Kostii Machnowskiego, z Jay Emanuelem Thomasem, która zakończyła się golem dla Arsenalu. Na 6:4 w 81. minucie strzelił Samir Nasri, spory udział przy tej bramce miał ukraiński golkiper broniący dostępu do bramki Legii, gdyż przepuścił piłkę pod ręką. Ku uciesze fanów warszawian stać było na jeszcze jeden zryw. Takesure Chinyama zagrał dobrze do Macieja Iwańskiego, a ten spokojnym strzałem do pustej bramki ustalił wynik spotkania na 5:6.










