Sir Alex Ferguson był trochę zdziwiony po porażce jego Manchesteru United z Liverpoolem i rozczarował go sposób, w jaki jego podopieczni tracili gole.
„The Reds” pokonali w czwartej rundzie FA Cup odwiecznych rywali 2:1. Prowadzenie gracze z Anfield objęli w 21. minucie po główce Aggera. Jeszcze przed przerwą wyrównał Park, ale ostatnie słowo należało do Dirka Kuyta, który mocnym strzałem z woleja w 86. minucie dał gospodarzom awans do następnej fazy rozgrywek. Patrząc jednak na przebieg spotkania, to pokonani częściej byli przy piłce, starali się atakować i Ferguson był zadowolony z ich występu.

– Nie wiem, jak to przegraliśmy. Naprawdę dobrze się zaprezentowaliśmy. To może się zdarzyć w FA Cup. Jedna kontra przeciwko tobie i przegrywasz mecz. To sytuacja nagłej śmierci i doświadczyliśmy tego wiele razy przez te wszystkie lata, wszystko się może zdarzyć. To jednak wielki cios, ponieważ nie zasłużyliśmy sobie na to.
– Jestem zadowolony z zawodników. Dobrze się zaprezentowali, dominowali nad przeciwnikiem i grali niezłą piłkę. Kompletnie nie zasłużyli na porażkę. Być może powinniśmy wygrać, byliśmy lepszym zespołem. Jednak to FA Cup i obawiam się, że nie zdarzyło nam się to po raz pierwszy. Przegrana to bolesny cios.
Szkotowi za to bardzo nie podobał się sposób, w jaki jego zawodnicy dali sobie wbić obydwie bramki. Wytłumaczył też, dlaczego dokonał ofensywnej zmiany, wpuszczając na boisko Hernandeza.
– Obydwa gole były do uniknięcia. Nie spisaliśmy się dobrze w tych sytuacjach. Za pierwszym razem za dużo naszych obrońców było w otoczeniu bramkarza, a druga bramka padła po ich szczęśliwej kontrze, co czasem się zdarza. Nasze utrzymywanie się przy piłce i ruch bez niej były dobre i przy golu na wyrównanie Park popisał się dobrym wykończeniem. Myślałem, że to postawi nas w komfortowej sytuacji.
– Chciałem wygrać, dlatego też wpuściłem na boisko Chicharito. On dużo wnosi do ataku i ma dobrą szybkość, z czym zawsze trudno sobie poradzić. Naprawdę trudno mi uwierzyć, że przegraliśmy.











