Wczoraj w zaległym spotkaniu angielskiej Premier League lider, Manchester United, przegrał 1:2 z obrońcą tytułu, Chelsea Londyn. Wiele jednak uwag do pracy arbitra w tym meczu miał trener gości, Alex Ferguson.
– Już jak zobaczyłem, kto będzie nam sędziować, to się przestraszyłem. Obawiałem się najgorszego – przyznał po meczu Sir Alex Ferguson. Tym nieszczęściem, którego tak bardzo obawiał się Szkot był Martin Atkison. – Potrzebny jest sprawiedliwy sędzia lub też stanowczy. My takiego nie dostaliśmy. Jako główne winy arbitra podczas prowadzenia spotkania Ferguson wymienił brak drugiej żółtej kartki dla Davida Luiza, który przy stanie 1:1 podciął bez piłki Rooneya oraz niesłusznie podyktowany karny dla przeciwników. Domniemanym sprawcą „jedenastki” był Chris Smalling. – [David Luiz – przyp. red.] zrobił to jak na dłoni. Sędzia jest pięć metrów od tego i nic nie robi. To miało wpływ na mecz – grzmiał Ferguson.
Ciekawe jest to, że ten sam arbiter miał okazję prowadzić zawody pomiędzy tymi ekipami w poprzednim sezonie, również na Stamford Bridge. Wtedy menadżer Manchesteru skrytykował Atkisona za podyktowanie rzutu wolnego, z którego padła zwycięska bramka dla „The Blues” autorstwa Johna Terry’ego. – To już trzy razy z rzędu. To trudne do zniesienia – żalił się szkoleniowiec „Czerwonych Diabłów”. Była to dopiero druga porażka MU w tym sezonie i wciąż przewodzą tabeli, mając cztery punkty przewagi nad Arsenalem. Lecz trzeba dodać, iż „Kanonierzy” mają do rozegrania jeden mecz więcej, a Manchester będzie musiał udać się jeszcze w tej rundzie na dwa bardzo trudne wyjazdy, do Liverpoolu oraz na Emiratem Stadium.










