Sir Alex Ferguson postanowił nie pozostawać obojętny na ataki Alana Pardew, który potępił jego zachowanie, domagając się dla Szkota kary. Ferguson ostro zaatakował Anglika i jego klub, Newcastle.
Cała medialna przepychanka jest rezultatem spotkania Manchesteru United z Newcastle, wygranego przez „Czerwone Diabły” 4:3. W czasie meczu SAF krzyczał i kłócił się z sędzią głównym tego spotkania Mikiem Deanem i jego asystentami. Zdaniem Alana Pardew Ferguson powinien zostać ukarany, a Dean może pożałować, że nie zgłosił nagannego zachowania sir Aleksa do komisji dyscyplinarnej angielskiej FA. Ferguson nie ma jednak złudzeń:

– To wszystko niefortunne, ale jestem menedżerem największego klubu piłkarskiego na świecie. Nie Newcastle, malusieńkiego klubu na północnym wschodzie. Zawsze zachowuję się w ten sposób, demonstrując emocje. Zachowuję się bardzo emocjonalnie, ale nie obraźliwie. Krzyczałem na Mike’a Deana, kilka razy nasze drogi się przecięły. Przekroczyłem granicę murawy może o trzy, cztery jardy. Ta cała sytuacja jest wyolbrzymiona. Problemem jest to, że profil mojego klubu jest tak wielki.
Ferguson kontynuował, biorąc na cel Alana Pardew:
– Wyszedł i zaczął mnie krytykować. On jest akurat najgorszy, jeśli chodzi o prawienie kazań sędziom. Naciska na nich, popycha ich i żartuje z nich. Niewyobrażalne, że to akurat on mnie krytykuje. Tak swoją drogą, zapomina jak bardzo mu kiedyś pomogłem.
Alan Pardew został już w tym sezonie ukarany dwumeczowym zakazem prowadzenia swojej drużyny w lidze oraz karą 20 tysięcy funtów za popchnięcie asystenta sędziego podczas wygranego 2:1 meczu z Tottenhamem (18 sierpnia tego roku).










