Trener Manchesteru United odmawia uczestniczenia w słownych gierkach z Roberto Mancinim.
Mancini oświadczył wczoraj, że nadzieja na wygranie mistrzostwa Anglii przez jego zespół zniknie, gdy United pokona QPR, a jego City przegra z Arsenalem. Drużyna z niebieskiej części Manchesteru może przystąpić do niedzielnego starcia na Emirates, tracąc aż osiem punktów do rywala – wszystko dlatego, że „Czerwone Diabły” rozegrają swoje spotkanie wcześniej. Ferguson nie wierzy jednak w wypowiedź przeciwnika w walce o tytuł. Uważa, że jest to tylko zasłona dymna mająca na celu wprowadzenie samozadowolenia w szeregi jego ekipy.

– Nie zamierzam się w to włączać, nie chcę się w to włączać. Musimy skoncentrować się na meczu, który jest przed nami, a to spotkanie z Queens Park Rangers. Skupiamy się na tym, nie martwiąc się o nic innego.
United wywalczyło 31 punktów na 33 możliwe, odkąd przegrało z Newcastle w styczniu, i wydaje się, że ma łatwiejszą drogę do tytułu niż lokalny rywal. Ferguson nic jeszcze nie przesądza.
– Nie chciałbym widzieć samozadowolenia. Ale myślę, że kiedy twoja koncentracja nie jest stuprocentowa, wtedy zdarzają się momenty w grze podobne do tych, których doświadczyliśmy w starciu z Fulham. Czterech albo pięciu naszych graczy oddawało za łatwo piłkę w ciągu pięciu minut i to stworzyło nieco nerwowości. Ale przetrwaliśmy to. Było to dobre dla nas. To pokazuje, jak wyglądają mecze w końcówce sezonu.











