Manchester United po porażce ze swoim odwiecznym rywalem 0:1 stracił przewodnictwo w tabeli kosztem City. Po meczu głos zabrał menedżer „Czerwonych Diabłów”, sir Alex Ferguson, który nie był zadowolony z przegranej.
Szkot po meczu był bardzo zawiedziony postawą swoich zawodników, przyznając też, że bramka do szatni Vincenta Kompany’ego podłamała zespół.
– Gra była zadziorna, ale z naszej strony za mało stwarzania okazji bramkowych. Jesteśmy zawiedzeni, nawet nie sprawdziliśmy dziś ich bramkarza.
– Jeśli na tym poziomie tracisz gola ze stałego fragmentu gry, to możesz winić tylko siebie. To był zły czas na stratę bramki.
Po faulu Nigela de Jonga na Dannym Welbecku w 76. minucie spotkania między trenerami obu drużyn doszło do spięcia przy linii bocznej. Opiekun United przyznał, że jego reakcja była odpowiedzią na ciągłe pretensje Roberto Manciniego do sędziów.
– Zadręczał sędziego przez całe spotkanie i to zarówno głównego, jak i linowego. I wtedy podniosłem się z miejsca. Narzekał na sędziów przez cały tydzień, dziś nie miał na co.
Do końca sezonu Premier League pozostały dwa spotkania, Manchester City zagra w nich z Newcastle United i Queens Park Rangers, z kolei United podejmować będzie najpierw Swansea, a potem Sunderland. Ferguson, choć wierzy jeszcze w tytuł, to zdaje sobie sprawę, że jest już praktycznie po wszystkim.
– Teraz to oni wskoczyli na fotel lidera. Muszą wygrać oba mecze. To jeszcze nie koniec, ale ośmiobramkowa przewaga to spora zaliczka – przyznał.










