Menedżer Manchesteru United wyznał, że skupia uwagę tylko i wyłącznie na swoim zespole i nie interesuje go to, co dzieje się w obozie City.
„Czerwone Diabły” przed ostatnią kolejką sezonu mają na swoim koncie tyle samo punktów co lider tabeli, Manchester City, przegrywają jednak pod względem bilansu bramkowego. Ferguson zdaje sobie sprawę, że osiem bramek jest raczej nie do odrobienia, ale szansy dla swojego zespołu upatruje w walczącym o utrzymanie zespole Queens Park Rangers.

– Jedziemy na Stadium of Light z szansą wygrania ligi, to nie będzie dla nas łatwy mecz i doskonale o tym wiemy. To, czy Bolton wygra swoje spotkanie, nie ma znaczenia, ponieważ zawodnicy QPR potrzebują punktów. Czy rzeczywiście przekazuje się graczom, że inne zespoły przegrywają? Jeżeli spadną w ten sposób pięć minut przed końcem lub w podobnych okolicznościach, to może tak, ale nie wydaje mi się, że to działa w ten sposób.
– Myślę, że rozczarowanie City po przegranej byłoby niewiarygodne. To nie do opisania, jaki wpływ porażka może mieć na ten zespół. Piłkarze QPR są blisko spadku, niektórzy gracze mogą zostać sprzedani, innym może zostać obniżona pensja. Degradacja będzie miała ogromny wpływ na ten klub. To będzie ważny mecz, ale jego wynik nie będzie miał dla nas znaczenia, jeśli my nie wygramy swojego meczu. Nasze zadanie to skupić się na sobie.











