Po jednym dniu przerwy w czwartek powrócą emocje związane z Euro 2012. Na scenę wkracza faza pucharowa, a wraz z nią pierwszy ćwierćfinałowy pojedynek. Zmierzą się w nim Czesi i Portugalczycy. Pierwszy gwizdek na Stadionie Narodowym w Warszawie o 20:45.
Pomyśleć, że to nasza reprezentacja mogła przygotowywać się do pojedynku z Portugalią. Niestety, nie ma co żyć przeszłością, trzeba nastawić się na najpiękniejszą część turnieju. Zaczynamy spotkaniem Czechów z Portugalczykami. Faworyt? Zdecydowanie podopieczni Paulo Bento, którzy w wielkim stylu przetrwali w grupie śmierci z Holandią, Niemcami i Danią. Skoro udało się wygrać z zawodnikami „Oranje” i walczyć jak równy z równym z Niemcami, to nic nie stoi na przeszkodzie, aby na serio powalczyć o wygranie całego turnieju. Na początku drogi do wymarzonego finału czekają Czesi.

Cofnijmy się pamięcią do roku 1996 i Euro rozgrywanego na angielskich boiskach. Wówczas również na etapie ćwierćfinałów doszło do jednego z sześciu czesko-portugalskich starć. Zwycięsko wyszli z niego nasi południowi sąsiedzi, którzy wygrali 1:0 po bramce Karela Poborsky’ego. Był to początek pięknej czeskiej przygody, która zakończyła się dopiero w finale, w którym po dogrywce i złotym golu Oliviera Bierhoffa lepsi okazali się Niemcy, wygrywając 2:1. Dzisiejsza reprezentacja Czech to już jednak nie to samo, co zresztą zauważył sam Petr Jiracek. – Próbuje się nas porównywać, ale według mnie jest to głupie. Tamta drużyna była jedną z najlepszych w Europie i udowadniała to podczas wielkich turniejów. Poprzez te porównania ciąży może na nas jakaś presja i znajdujemy się w niekorzystnym położeniu, ale oczywiście postaramy się osiągnąć podobny sukces – powiedział zawodnik, który pogrążył nadzieje Polaków na występ w ćwierćfinale. Portugalczycy odpłacili się rywalowi w fazie grupowej Euro 2008, wygrywając 3:1. Jedną z bramek zdobył wówczas Cristiano Ronaldo. Ogólnie Czechy i Portugalia mierzyły się ze sobą dziewięć razy. Istotną cyfrą jest trójka – po tyle razy wygrywali jedni i drudzy, tyle samo padało remisów.
Petr Cech z kolei uważa, że w meczu z Portugalią wydarzyć może się absolutnie wszystko. – Niczego jeszcze nie przegraliśmy. Na pewno mamy szanse, by awansować. To jest sport i wydarzyć może się wszystko. Portugalia to jedna z dziesięciu najlepszych drużyn na świecie. To zespół wypełniony niesamowitymi indywidualnościami, który gra bardzo dobry futbol – powiedział bramkarz Chelsea Londyn. Cała Portugalia tymczasem zdaje sobie sprawę, że Czesi to niewygodny rywal, którego nie można zlekceważyć. – Nie sposób nie zauważyć, że Czesi to solidny i silny zespół, który w meczu z Rosją po prostu obrał niewłaściwą taktykę. Swoją siłę udowodnił w spotkaniach z Polską i Grecją – to tylko garstka opinii z portugalskich mediów.











