Dwa mecze i dwa niecodzienne wydarzenia. W Newcastle srogie lanie dostała ekipa Fergusona, a w Liverpoolu, po emocjonującej drugiej połowie i bramce golkipera gospodarzy, Everton uległ Boltonowi 1:2.
Drugi hit kolejki odbył się na St James’ Park w Newcastle. Na mecz ze „Srokami” przybyła drużyna sir Aleksa Fergusona. W drużynie gości miejsce fatalnie spisującego się De Gei zajął Lindegaard, który miał szansę pobić rekord sześciu czystych kont z rzędu Aleksa Manningera.

Mecz zaczął się od walki i ataków gospodarzy. Atakowali wszyscy: Tiote, Ba czy Ameobi, zawsze zatrzymywani przez obrońców Manchesteru. Po 15 minutach wielkie zagrożenie stworzył Nani po prostopadłym podaniu Evry. Z długiego słupka futbolówkę zdjął Krul. Konsekwentnie atakowali goście. Najpierw strzał Rooneya został wybity na korner, potem po pięknej akcji, długiej wymianie piłki ostatecznie obrońcy Newcastle wybili futbolówkę.
Po pół godzinie gry mieliśmy nieoczekiwaną bramkę. Pojedynek główkowy przed polem karnym „Czerwonych Diabłów” wygrał Ameobi. Futbolówka spadła przed obrońcę gości i napastnika „Srok”. Demba Ba nie kalkulował i uderzył wolejem. Piłka zatrzepotała w siatce.
Przed gwizdkiem na przerwę próbował jeszcze Ryan Taylor. Jego dalekie uderzenie jednak poszybowało nad bramką piłkarzy sir Aleksa. Już było wiadomo, że rekord golkipera Arsenalu nie zostanie pobity przez Lindegaarda.
Gracze obu zespołów jeszcze nie weszli dobrze w mecz po krótkim odpoczynku, a było już 2:0! Pięknie wykonany rzut wolny z 28 metrów przez Yohana Cabaye’a. Podkręcona futbolówka przeleciała nad murem i odbiła się od poprzeczki przy okienku świątyni Manchesteru United.
To było już za dużo dla Aleksa Fergusona i jego podopiecznych. Goście zaczęli atakować większą liczbą graczy. Prawym skrzydłem szarżował Valencia. Dograł piłkę do Rooneya, trochę na zapalenie płuc. Pierwszy przy futbolówce znalazł się Tim Krul, który poturbowany, ostatecznie miał ją w rękach. Na placu gry pojawił się „Chicharito”, nieco później Welbeck, ale to wciąż było za mało na świetnie dysponowanych gospodarzy. W końcówce ostre dośrodkowanie Naniego, minimalnie chybił Hernandez.
Howard Webb doliczył aż cztery minuty. Wtedy oklaski na stojąco przyjął Demba Ba, dla Senegalczyka była to 15. bramka w 15. występie w Newcastle! Kiedy już nic ciekawego miało się nie zdarzyć, długi wykop Tima Krula poszybował pod pole karne Lindegaarda. Piłka niesiona wiatrem nabrała dużej szybkości. Jones, który rozgrywał dzisiaj marne spotkanie, chciał skierować futbolówkę do rąk swojego bramkarza, lecz nie zauważył, że opuścił już on „szóstkę”. Piłka spokojnie doturlała się, ustalając wynik na 3:0. Wielka hańba „Diabłów” wielkim triumfem „Srok”.












