Miłe złego początki na The Emirates. Mimo szybkiego objęcia prowadzenia Arsenal Londyn przegrał u siebie z Aston Villą Birmingham 1:3.

W mecz z przytupem wszedł zespół Arsenalu. Już w 6. minucie po dośrodkowaniu Chamberlaina płaskim strzałem popisał się Olivier Giroud i otworzył wynik spotkania. W kolejnych minutach do głosu próbowali dojść piłkarze gości, jednak w ich akcjach brakowało zawziętości. Szybko stracona bramka zdeprymowała podopiecznych Paula Lamberta. Przy piłce częściej byli piłkarze Arsenalu, ale i tak tempo meczu zwyczajnie siadło. W 19. minucie fatalnie zagrał Antonio Luna, jednak z groźnej kontry „Kanonierów” nic nie wyszło. Opieszałość Arsenalu zemściła się bardzo szybko.

W 21. minucie Agbonlahor minął obrońców i wpadł w pole karne. Wojciech Szczęsny próbował interweniować, ale wyciął rywala i „The Villans” mieli rzut karny. Nasz reprezentacyjny golkiper obronił strzał Christiana Benteke, lecz przy dobitce nie miał już żadnych szans. To był już drugi rzut karny w tym sezonie i już drugi obroniony przez bramkarzy!

W pierwszej połowie nie brakowało ostrych wejść – po jednym z nich żółtą kartkę otrzymał Vlaar, a dopominający się sprawiedliwości Wilshere zarobił kartonik w najprostszy możliwy sposób, czyli za darmo. W pierwszej połowie z kontuzjami boisko opuścili Gibbs i Baker. W 33. minucie absurdalny błąd popełnił Guzan, który nie złapał asekurowanej przez obrońców piłki. Dopadł do niej Walcott, jednak dośrodkowanie Anglika nie trafiło do Giroud. Wojciech Szczęsny nie chciał był gorszy od bramkarza rywali. Wybiegając do zagrania z głębi pola, fatalnie wybił piłkę i tylko swojej szybkości zawdzięcza to, że udało mu się wybić strzał Benteke sprzed pola karnego. Do końca pierwszej połowy piłkarze więcej czasu spędzali na rozmasowywaniu pokopanych nóg niż na grze, więc wynik nie uległ już zmianie.











