Fernando Torres walnie przyczynił się do tego, że Chelsea po raz piąty w ciągu siedmiu ostatnich sezonów znajdzie się w półfinale FA Cup. Hiszpan zdobył dwa gole i dwa razy asystował, a Chelsea pokonał Leicester 5:2. Wart 50 milionów funtów zawodnik został okrzyknięty piłkarzem spotkania, jednak na uwagę zasługuje trafienie młodziutkiego Bena Marshalla, które jest jednym z najpiękniejszych goli w sezonie.

Leicester City w poprzedniej rundzie uporał się na wyjeździe z Norwich City i jest jedynym zespołem grającym poza Premier League. Chelsea swój awans do ćwierćfinału musiała wywalczyć na St. Andrews, gdzie pokonała Birmingham City 2:0, po tym jak na własnym stadionie zremisowała 1:1. Roberto Di Matteo dał odpocząć trzem z czterech bohaterów środkowego starcia z Napoli. Didier Drogba i Frank Lampard obserwowali spotkanie z ławki rezerwowych, a John Terry zasiadł na trybunach Stamford Bridge.

Już od pierwszych minut było widać różnicę między nPower Championship a Barclays Premier League, Chelsea bez problemu narzuciła swoje tempo gry Leicester City. W drugiej minucie świetne podanie od Torresa otrzymał Mata, jednak byłego pomocnika Valencii w porę powstrzymali obrońcy Leicester. „Lisy” ograniczyły się do sporadycznych kontrataków, a najaktywniejszym zawodnikiem był wypożyczony z Evertonu Beckford. Młody Anglik w 9. minucie znalazł się w dobrej sytuacji, ale fatalne przestrzelił. Kilka minut później Torres popisał się kolejnym świetnym rajdem prawą stroną boiska, ale jego podanie zostało wybite na rzut rożny. Do niego podszedł Juan Mata i dośrodkował piłkę, najwyżej wyskoczył Gary Cahill i wpakował piłkę do siatki. Jest to jego pierwszy gol w barwach Chelsea. W trakcie celebracji zdobycia gola podniósł trykot, odkrywając podkoszulek z napisem „Pray 4 Muamba”, z którym grał w Boltonie od 2008 roku. 120 sekund później mogło być już 2:0, Daniel Sturridge świetnie poradził sobie z obrońcami Leicester i wstrzelił piłkę w pole karne, tam doszedł do niej Mata, ale Paul Konchesky wybił ją z linii bramkowej. W 17. minucie Torres znowu rozpoczął rajd z prawej strony boiska i podobnie jak w drugiej minucie tak teraz zagrał do Kalou. Reprezentant Wybrzeża Kości Słoniowej spokojnie przymierzył piłkę i pokonał Kaspera Schmeichela. Dwie minut później gospodarze mogli podwyższyć wynik meczu, Daniel Sturridge tradycyjnie już w tym meczu indywidualnie przebił się prawą stroną boiska, jednak strzelił nieznacznie od bramki. Gdyby Anglik podał do niepilnowanego Torresa, byłoby 3:0. W 21. minucie Juan Mata fantastycznie przyjął piłkę przed linią końcową boiska, dośrodkowaną przez Bosingwę, zgrał ją w pole karne, gdzie najwyżej wyskoczył Torres, jednak Kasper Schmeichel, niemal jak jego wielki ojciec Peter, świetnie obronił tę groźną główkę. Kilkadziesiąt sekund później duński bramkarz w znakomity sposób obronił strzał hiszpańskiego snajpera. „Lisy” postraszyły Chelsea dopiero w 33. minucie. Gary Cahill zbyt długo zwlekał z wybiciem piłkę, wyłuskał ją Neil Danns i potężnie huknął na bramkę Cecha, czeski bramkarz zbił to uderzenie palcami na rzut rożny. Do końca pierwszej połowy wynik nie uległ zmianie.












