Liverpool pokonał u siebie Stoke 2:1 i awansował do półfinału FA Cup. Bramki dla gospodarzy strzelili dzisiaj Luis Suarez i Stewart Downing, natomiast dla gości trafił Peter Crouch.
Pierwszą okazję miał w 3. minucie Maxi Rodriguez, który główkował nad poprzeczką po dośrodkowaniu Gerrarda z rzutu wolnego. Gra na początku była dość wyrównana, obydwa zespoły nie potrafiły jednak stworzyć zagrożenia pod bramką przeciwnika. Taki stan rzeczy utrzymywał się do 23. minuty, wtedy bowiem Suarez rozegrał dwójkową akcję z Maxim i podkręconym strzałem w dolny róg bramki dał gospodarzom prowadzenie.

Tym Liverpool cieszył się jednak zaledwie 180 sekund. Stoke wywalczyło rzut rożny, a użytek ze swojego wzrostu po raz kolejny zrobił Peter Crouch, który wyskoczył najwyżej i wyrównał. Miejscowych remis nie zadowalał, więc ruszyli do ataku i po dośrodkowaniu Spearinga Carroll uderzył nad bramką. W odpowiedzi Walters ograł Spearinga, ale wykończenie w jego wykonaniu było po prostu fatalne. Przed przerwą swoje okazje mieli jeszcze Suarez i Gerrard, jednak lob pierwszego był zbyt słaby, by pokonać Sorensena, a strzał tego drugiego z rzutu wolnego po prostu niecelny. Po pierwszej połowie był zatem remis.
Od razu zaatakowali goście i Sorensen musiał się wysilić, by obronić strzał Gerrarda. W 53. minucie Suarez był bliski swojego drugiego gola, ale po dośrodkowaniu Downinga główkował niecelnie. Co nie udało się Urugwajczykowi, udało się właśnie Downingowi 240 sekund później. Anglik gole w tym sezonie zdobywa niesamowicie rzadko (w Premier League ma ich, podobnie jak asyst, okrągłe 0), ale w FA Cup idzie mu dużo lepiej. Tym razem popisał się pięknym solowym rajdem, minął dwóch obrońców i pokonał bezradnego Sorensena.
„Garncarzom” nie udało się szybko odrobić strat, jak poprzednio, a prawdę mówiąc, to „The Reds” byli dużo bliżsi podwyższenia swojego prowadzenia. Sorensen musiał dużo pracować, żeby obronić strzały Kuyta i Suareza w 65. i 68. minucie. Urugwajczyk spróbował później jeszcze raz, ale tym razem przestrzelił. W 82. minucie Kelly miał dobrą sytuację, ale w ostatniej chwili świetnym wślizgiem powstrzymał go Shawcross. Końcowe momenty to już rozpaczliwe ataki gości i częste wrzutki na aferę w pole karne, ale Stoke nie potrafiło stworzyć z nich żadnego zagrożenia i nie powtórzy swojego sukcesu sprzed roku, gdy grało w finale. Liverpool natomiast po raz drugi w tym sezonie pojedzie na Wembley.











