Niedziela z Pucharem Anglii była niezwykle interesująca. Głównie ze względu na mecz Manchesteru United z Liverpoolem, z którego zwycięsko wyszli podopieczni sir Aleksa Fergusona. Zawiódł za to ich lokalny rywal, City, który zremisował 2:2 z Leicesterem.

Na Old Trafford miał miejsce prawdziwy klasyk – bo tak mówi się o spotkaniach Manchesteru United z Liverpoolem. „The Reds” tym razem zagrali pod batutą nowego szkoleniowca, Kenny’ego Dalglisha. Zaczęło się dość nietypowo, gdyż już w drugiej minucie sędzia Howard Webb podyktował rzut karny po faulu Aggera na Berbatowie. Ryan Giggs pewnie zamienił „jedenastkę” na bramkę. Gol na początku mógł nieco ustawić spotkanie, przyjezdni zostali zmuszeni do ataków. Od 32. minuty musieli oni jednak radzić sobie bez swojego kapitana, Stevena Gerrarda, który brutalnie sfaulował Carricka. Został za to odesłany do szatni. Dość dobrą postawą wykazał się w spotkaniu Pepe Reina. Kto wie, jak zakończyłoby się spotkanie, gdyby nie on. Z pojedynku zwycięsko wyszedł więc Manchester United. Teraz czeka na niego nieco mniej wyrafinowany rywal, mianowicie Southampton.

Pozostając w temacie Manchesteru, warto zwrócić uwagę na mecz „The Citizens” z Leicesterem. „The Foxes” prowadził Sven-Goran Eriksson, niegdyś menadżer City. Jego podopieczni rozegrali całkiem dobre spotkanie. Już w pierwszej minucie objęli oni prowadzenie z pierwszoligowym potentatem. Bamba umieścił piłkę w siatce Harta. Wynik nieprzeciętnym strzałem wyrównał później Milner, a zaraz przed końcem pierwszej połowy kibiców z Eastlands ucieszył Carlos Tevez. Sielankowy nastrój minął jednak w 64. minucie, gdyż bramkę zdobył King. Fakt ten nie byłby dla nich być może tak trudny do zniesienia, gdyby nie to, że Hart zaliczył poważną wpadkę. Nie obronił strzału lecącego wprost w niego. Podkładem dla tego spotkania była też akcja kibiców Manchesteru City, która miała upamiętnić Neila Younga. W 1969 roku zdobył on zwycięską bramkę w finale FA Cup w meczu właśnie z Leicesterem. „The Citizens” grali wtedy w czerwono-czarnych trykotach i podczas starcia z 9 stycznia większość z kibiców była ubrana w szaliki w tych właśnie kolorach.













