Podczas tego weekendu większość piłkarzy Premiership będzie miała wolne. Nie znaczy to jednak, że na boiskach nic się nie będzie działo. Rozegrane zostaną ćwierćfinały FA Cup, z których najciekawiej zapowiada się pojedynek londyńskiego Arsenalu z Manchesterem United.

Jako pierwszy rozegrany zostanie jednak pojedynek Birmingham City z Boltonem. Goście mają już w tym sezonie jedno trofeum na swoim koncie, wygrali bowiem w Pucharze Ligi Angielskiej, a w finale tych rozgrywek niespodziewanie pokonali Arsenal. Teraz będą się starali sprawić podobną niespodziankę w najważniejszym z angielskich pucharów. I w najbliższym meczu z Boltonem wcale nie są skazani na niepowodzenie. Goście w poprzedniej rundzie wyeliminowali Fulham, a w lidze nie przegrali od trzech spotkań i zajmują 7. miejsce w tabeli, mając realne szanse na udział w przyszłorocznej edycji Ligi Europejskiej. Birmingham w pucharach prezentuje się jednak bardzo dobrze i na pewno kibiców na St Andrew’s Stadium czeka bardzo ciekawe i wyrównane spotkanie.
W drugim z sobotnich spotkań Manchester United podejmie na własnym boisku Arsenal Londyn. Podopieczni Fergusona przegrali ostatnio dwa bardzo ważne pojedynki z Chelsea i Liverpoolem. Zatem mecz z londyńczykami będzie dla nich niezwykle znaczący pod względem psychologicznym. Porażka w trzecim meczu z rzędu z czołowym zespołem Anglii mogłaby podłamać zespół przed rewanżowym spotkaniem 1/8 finału Ligi Mistrzów z Marsylią. Arsenal będzie chciał z kolei zmazać niekorzystne wrażenie po meczu z Birmingham i rewanżu z Barceloną. Arsene Wenger ma zawrót głowy w związku z obsadą bramki, został mu bowiem jeden zdolny do gry golkiper. Aż boję się pomyśleć, co mogłoby się stać, gdyby i Manuel Almunia był z jakiegoś powodu niedysponowany. Nic nie powinno jednak stanąć na przeszkodzie, aby zagrał z Manchesterem. Już w sobotę przekonamy się, czy zdoła on powstrzymać „Czerwone Diabły”.

Niedzielnym popołudniem Stoke zagra natomiast z West Hamem. Jest to niejako rewanż za mecz 29. kolejki Premiership, która odbyła się w zeszłym tygodniu. „Młoty” wygrały wtedy 3:0 po bramkach Demby Ba, Manuela Costy i Thomasa Hitzlspergera. Stoke niewątpliwie będzie teraz chciało usunąć z pamięci wrażenie po tamtym pojedynku. Nie będzie to jednak łatwe. Podopieczni Avrama Granta prezentują się bowiem coraz lepiej, widmo spadku wyraźnie ich zmobilizowało. Utrzymanie w Premiership zrobiło się teraz bardzo realne, a i w Pucharze Anglii drużyna ta może sporo namieszać. Z kolei Stoke nie gra ostatnio zbyt dobrze, wystarczy powiedzieć, że nie wygrało w żadnym z ostatnich siedmiu pojedynków. Czy właśnie w meczu z West Hamem na Britannia Stadium podopieczni Tony’ego Pulisa zdołają się przełamać?










