Piłkarze Davida Moyesa bez problemu rozprawili się z Sunderlandem i w meczu o finał FA Cup zagrają ze swoimi sąsiadami.
Zakończyło się drugie dzisiejsze spotkanie Pucharu Anglii. Potyczka na Stadium of Light miała wyłonić ostatniego półfinalistę rozgrywek. Szczęśliwcami okazali się piłkarze „The Toffees”, którzy wygrali spotkanie 2:0. W 25. minucie trzecią bramkę w barwach nowego klubu strzelił Nikica Jelavić. Chorwat otrzymał płaskie dośrodkowanie z lewego skrzydła i schodząc na krótki słupek, nie miał problemów z umieszczeniem piłki w bramce.
Everton był poza zasięgiem rywala. Grał zdecydowanie składniej, tworzył więcej sytuacji bramkowych. Również styl, w którym to czynił, był znacznie bardziej znośny.
Druga bramka to kuriozalny samobój Vaughana. Marouane Fellaini wypracował pozycję dla Jelavicia. Podanie, które otrzymał Chorwat, było zbyt mocne i przez to uderzył z trudnej pozycji, z mniejszego kąta. Piłka odbiła się jeszcze od bramkarza i wpadła pod nogi obrońcy Sunderlandu. David Vaughan miał wystarczająco dużo czasu, by przyjąć piłkę i zapobiec ofensywie, ale spanikował i potknąwszy się, umieścił piłkę we własnej bramce.
Awans do kolejnej fazy Evertonu sprawił, że półfinały tegorocznej edycji FA Cup będą iście derbowe. Chelsea zmierzy się z Tottenhamem, a wspomniani „The Toffees” o finał powalczą w Merseyside Derby z Liverpoolem.










