Everton Liverpool pewnie pokonał na własnym stadionie Sunderland. Kibice zgromadzeni na Goodison Park zobaczyli świetne widowisko przede wszystkim w drugiej połowie, kiedy to padły wszystkie cztery bramki. W innym poniedziałkowym meczu Aston Villa zremisowała ze Stoke City 1:1.
Wielkie strzelanie dla zespołu Davida Moyesa rozpoczął siedem minut po rozpoczęciu drugiej części gry Magaye Gueye, dla którego poniedziałkowe trafienie było zarazem pierwszym w klubie. Sunderland nie pokazał tego, do czego przyzwyczaiła nas drużyna O’Neilla w ostatnich spotkaniach, i zamiast atrakcyjnej gry w ataku widzieliśmy tylko, jak piłka wpada do siatki bezradnego Mignoleta.

Goście stracili kolejne trzy bramki w zaledwie sześć (!) minut. Na 2:0 gola w 75. minucie strzelił wypożyczony z Tottenhamu Pienaar. Reprezentant RPA pokonał bramkarza Sunderlandu mierzonym technicznym strzałem na długi słupek z odległości linii pola karnego. Kibicie nie zdążyli jeszcze przestać bić braw, a na Goodison Park było już 3:0. Niemal identyczną bramkę 60 sekund po Pienaarze strzelił Leon Osman. Anglik opanował futbolówkę przed polem karnym, po czym przymierzył również na dłuższy słupek bramki strzeżonej przez belgijskiego bramkarza. Tym razem piłka, zanim wpadła do siatki, odbiła się od słupka. Tego popołudnia Mignoleta wyraźnie opuściła fortuna. Nie minęło bowiem sześć minut, a golkiper musiał wyciągać futbolówkę z własnej bramki po raz czwarty. Na listę strzelców wpisał się Anichebe, który pojawił się na boisku zaledwie trzy minuty wcześniej. Nigeryjczyk dostał piłkę od Pienaara, który wyłuskał ją na prawym skrzydle. Snajper za pierwszym razem nie trafił czysto w futbolówkę, ale zamach, który wykonał, spowodował, że szybko obrócił się wokół własnej osi, i uderzył piłkę jeszcze raz, gdy ta akurat spadała. Na drodze do bramki odbiła się jeszcze lekko od Colbacka i wleciała do siatki. Mignolet tym razem nie miał nawet cienia szansy, żeby skutecznie interweniować.
Na cztery dni przed arcyważnym meczem w półfinale Pucharu Anglii z Liverpoolem na Anfield Road Everton wygrał z Sunderlandem aż 4:0. Jest to osiągnięcie warte podkreślenia, tym bardziej że Moyes postanowił w tym meczu dać odpocząć kilku najważniejszym graczom (Distin, Baines, Jelavić, Gibson, Cahill). W tabeli ligowej Everton wyprzedza swojego odwiecznego rywala i sąsiada zza miedzy już o cztery oczka. Nawet jeśli Liverpool FC wygra swój wtorkowy mecz z Blackburn, to i tak nie wyprzedzi zespołu z niebieskiej części miasta. W najbliższą sobotę na Wembley zapowiada się arcyciekawy półfinał Pucharu Anglii.











