Aż miło to pisać i trudno uwierzyć. Zdecydowanie zasłużenie w naszej jedenastce weekendu umieściliśmy nazwisko jednego Polaka, obok takich graczy jak Cristiano Ronaldo czy Marco Reus. Jeszcze lepsze jest to, że nie tylko jeden nasz rodak na to zasłużył. Niestety 11 to dość mało, a jest z czego wybierać.
Oto nasze zestawienie:
Bramkarz:
Brad Guzan (Aston Villa) – świetnie działa Premier League na amerykańskich bramkarzy, a to tylko kolejny dowód. Zachował czyste konto w meczu z West Hamem, choć jego koledzy nie chcieli mu ułatwić zadania. Roboty miał całkiem sporo, ale najwyraźniej to nic takiego. Niby jeden mecz, a zaczęły się o nim rozpisywać międzynarodowe media.
Obrońcy:
Jason Schackell (Burnley) – czy ktoś o nim kiedyś słyszał? Ja też nie. Defensor Burnley rozegrał świetne spotkanie przeciwko Hull i w dużej mierze dzięki niemu jego koledzy mogli skupić się na zdobyciu bramki, bo z tyłu pewniakiem był 31-latek. Na starość się zaczyna rozgrywać. Oby tak dalej.
Serge Aurier (PSG) – w spotkaniu na szczycie wyłączył z gry całą lewą stronę Marsylii, a sam też zaczął szaleć. Jak to zwykle w jego przypadku, był bardzo aktywny i tworzył akcje w swoich strefach. Efektem była asysta przy bramce Cavaniego.
Stephan Lichsteiner (Juventus Turyn) – rozegrał kapitalne spotkanie przeciwko Parmie, zresztą jak cała drużyna. Zdołał przebić się przez ofensywne trio swojej ekipy i również zdobył bramkę. Do tego zanotował dwie asysty. Każdy wie, że to gość od biegania, więc wystarczyłoby tylko wspomnieć jego statystyki z meczu, żeby udowodnić, że zasłużył na angaż.
Pomocnicy:
Tobias Werner (Augsburg) – tym razem pomoc niemiecka i trudno się dziwić. Piłkarz Augsburga poprowadził swój zespół do zwycięstwa nad Padeborn. Miał udział przy wszystkich trzech bramkach. Dwie zdobył sam, jedną wypracował i mógł cieszyć się z trzech punktów. A przecież to nie pierwszy raz, gdy ratuje skórę swojej drużynie.
Marco Reus (Borussia Dortmund) – zabrakło mu tego czegoś, a sama Borussia wygrała dzięki kuriozalnej bramce, ale mimo wszystko Reus zaprezentował się wyśmienicie. Pokazał, że nie ma śladu już po kontuzji, i chyba nikt nie wie, dlaczego nie zdobył bramki. Szalał jak to już ma w swoim stylu, był praktycznie nie do zatrzymania. Jedynie Sommer pozostał na swoim poziomie i walczył z nim jak równy z równym.
Toni Kross (Real Madryt) – „Królewscy” w miniony weekend mieli odpoczynek. Teoretycznie rozgrywali mecz, ale Rayo Vallecano nie stworzyło konkurencji. A duża w tym rola kapitalnego niemieckiego pomocnika. Całkowicie panował w środku pola, dyrygując całą ekipą. Skończył z bramką i asystą, ale jego udział w wyniku jest praktycznie bezcenny.
Paweł Olkowski (FC Koeln) – jedyny nie-Niemiec w tej formacji, ale za to grający w Bundeslidze. Polak zaliczył chyba mecz życia. Pokazał, że to nie przypadek, iż wygryzł ze składu symbol tego klubu i kapitana, Miso Brecko. Choć w ostatnim czasie były gracz Górnika Zabrze został przemieniony w skrzydłowego i gra jeszcze lepiej. W Hoffenheim strzelił dwie piękne bramki, a także wypracował kolejnego gola, dzięki niemu udało się zdobyć komplet punktów na trudnym terenie „Wieśniaków”, a sam mecz zdecydowanie rozpieścił kibiców. O Olkowskim szerzej pisaliśmy tutaj:











