W zalewie wszelkiego rodzaju podsumowań ligowych nie powinniśmy zapominać o najważniejszej, dla polskich kibiców sprawie, a mianowicie naszej reprezentacji. Ogólne podsumowanie minionych 12 miesięcy mija się z celem – każdy ma bowiem inną optykę na pracę wykonywaną przez Smudę. Niech przemówi zatem czynnik do bólu obiektywny – liczby.

Łatacze dziur
Do tej pory nie do końca wiadomo, jaką jedenastkę wystawi selekcjoner w naszym pierwszym meczu na Euro – przeciwko Grekom. Na takich pozycjach jak środek i lewy bok obrony, ta sama flanka w pomocy i ofensywny pomocnik, zamiast pewnych nazwisk mamy znaki zapytania. Możemy liczyć, że na kilka-kilkanaście tygodni przed turniejem objawią się zawodnicy, którzy wypełnią luki. Jeśli jednak to się nie stanie, Smuda zapewne postawi na tych, którzy w 2011 roku grali u niego na tych pozycjach najwięcej.
Zacznijmy od pozycji, która spędza nam wszystkim sen z powiek – środka defensywy. W mijającym roku najwięcej meczów na stoperze rozegrał Arkadiusz Głowacki – osiem. Zaledwie o jedno spotkanie ustępuje mu Grzegorz Wojtkowiak, który jednak często wcielał się w nich w rolę prawego obrońcy. Podobna uwaga tyczy się Tomasza Jodłowca – gracz Polonii, mimo iż zaliczył aż 10 spotkań, w większości w roli defensywnego pomocnika. Cztery mecze rozegrał Kamil Glik, tyleż samo uważany za podstawowego defensora Damien Perquis. Pięć Marcin Wasilewski (z czego dwa na stoperze). Trzy spotkania ma na koncie Maciej Sadlok, jednak w tym dwa na lewej stronie obrony.
Z powyższego zestawienia wynika, że podstawowym stoperem na Euro, choćby nie wiem co, będzie Arkadiusz Głowacki. Nie jest to wieść, która mogłaby przeciętnego kibica uradować – gracz Trabzonsporu ma najlepsze lata za sobą, z przeciętnymi rywalami radzi sobie bardzo dobrze, ale kiedy przychodzą ważne mecze, gubi się okrutnie. Niestety, niewiele dobrego można napisać o kolejnych potencjalnych kandydatach – Jodłowcu i Wojtkowiaku. W bieżącym sezonie mają oni problem, by wyróżnić się na ligowym tle, zatem aż strach pomyśleć, jak będą wyglądać na tle rywali klasy europejskiej. Wychodzi na to, że obok Głowackiego grał będzie Perquis. Chyba że Smuda zaryzykuje i postawi na Marcina Wasilewskiego.














