Hiszpanie w pięknym stylu obronili tytuł mistrzów Europy. Włosi nie byli w stanie w żaden sposób zaszkodzić rozgrywającym najlepszy mecz na tym turnieju podopiecznym Vicente del Bosque, którzy pewnie wygrali 4:0. Bramki zdobyli David Silva, Jordi Alba, Fernando Torres i Juan Mata.
Wielki finał mistrzostw Europy 2012 rozpoczęli Hiszpanie. Włosi za to oddali pierwsze uderzenie, choć dalekie od celu. „La Roja” równie nieskutecznie próbowała w 6. minucie, kiedy z rzutu wolnego strzelał Ramos. Obrońca Realu Madryt chciał poprawić się już minutę później uderzeniem z główki, ale znów chybił. Pierwsze minuty zdecydowanie przebiegały pod dyktando podopiecznych del Bosque. Włosi robili to, z czego znani są od dawna, a więc skutecznie się bronili. 9. minuta przyniosła trzy strzały Hiszpanii, ale żaden z nich nie znalazł drogi do bramki Buffona. Włosi próbowali skontrować, jednak ich akcja zakończyła się równie szybko, co rozpoczęła. Fantastycznie zaczęli ten finał Hiszpanie i w pięknym stylu już w 14. minucie wyszli na prowadzenie! Akcję precyzyjnym podaniem do Fabregasa zainicjował Iniesta, pomocnik Barcelony tuż przed linią końcową dograł jeszcze w pole karne, a tam nabiegł Silva i strzałem głową nie dał szans Buffonowi.

Włosi zamierzali jak najszybciej odpowiedzieć, ale stałe fragmenty gry to wszystko, na co było ich w tym momencie stać, a tym z pewnością nie mogli zaskoczyć Casillasa. Kolejny dramat Włochów nadszedł w 21. minucie, kiedy boisko z powodu kontuzji musiał opuścić Chiellini, a zastąpił go Balzaretti. Po pięciu minutach zdeterminowani Włosi byli blisko zdobycia wyrównującej bramki, ale świetnie powstrzymał ich kapitan „La Roja”. Chwilę później indywidualnie próbował Cassano, ograł trzech obrońców, lecz z Casillasem już sobie nie poradził. „San Iker!” – to mogło przejść przez głowy hiszpańskich kibiców w 33. minucie, kiedy ich golkiper znów wybronił drużynę z opresji, radząc sobie z mocnym uderzeniem Cassano. Kilka minut później bramkarz z Madrytu nie musiał już interweniować, bo Balotelli mocno przestrzelił. Włosi dążyli do wyrównania, ale jedna kontrująca akcja w 41. minucie praktycznie przekreśliła ich szanse na wygraną. Jordi Alba po fantastycznym podaniu Xaviego bezbłędnie wykorzystał sytuację sam na sam z Buffonem, pogrążając tym samym podopiecznych Prandellego tuż przed przerwą. Niedługo potem świętowanie Hiszpanów mógł przerwać Montolivo, ale znów na posterunku był fenomenalny dziś Casillas.
Włosi na druga połowę wyszli od razu ze zmianą w ofensywie, w której pojawił się Di Natale. Włoski napastnik już na początku miał okazję do zmiany rezultatu, ale nieznacznie się pomylił. W odpowiedzi znakomitą indywidualną akcją popisał się Fabregas, jednak w ostatnim momencie refleksem wykazał się Buffon. W 49. minucie byliśmy świadkami niemałej kontrowersji. Po uderzeniu Ramosa strzał ręką odbił jeden z obrońców, lecz sędzia nie podyktował „jedenastki”. Dwie minuty później znów do głosu doszli Włosi, ale po raz kolejny sposobu na zaczarowanego Casillasa nie znaleźli, tym razem nie udało się Di Natale. W 58. minucie próbował niewidoczny dziś Balotelli, lecz znacząco się pomylił. Dramat Włochów z minuty na minutę się powiększał, w 61. minucie nadeszła kolejna fatalna dla nich wiadomość – boisko z powodu kontuzji musiał opuścić Thiago Motta, który na murawie pojawił się pięć minut wcześniej. Włosi nie mieli już żadnej zmiany w zanadrzu, stąd przez ostatnie pół godziny musieli radzić sobie w dziesiątkę.










