Na Emirates Stadium Arsenal podjął ostatnio dobrze spisujący się Manchester City. Spotkanie było bardzo emocjonujące, a nie obyło się również bez kontrowersji. Sędzia spotkania pokazał dwie czerwone kartki. Zabrakło tylko bramek, w dużej mierze dzięki dobrej postawie defensywy „The Citizens”.
Od początku spotkania nie brakowało emocji. Zaraz po pierwszym gwizdku sędziego doszło do zamieszania w polu karnym gości. Arsenal chyba tylko w sobie wiadomy sposób nie zdobył bramki, gdyż piłki minimalnie nie sięgnął Van Persie. Chwilę później o strzał z przed pola karnego pokusił się Wilshere, lecz czujność zachował Hart. Na tym nie stanęło. Sporą rolę w tym spotkaniu odegrały elementy bramki. Van Persie w 9. minucie trafił słupek, zaraz potem znów spróbował Wilshere, po raz kolejny bezskutecznie.

„The Gunners” mieli też okazję po rzucie wolnym. Było ich jednak całkiem mało, a Van Persie i tak nie najlepiej go wykonał. W 24. minucie znów zrobiło się gorąco w polu karnym gości. Na pozycji odnalazł się Walcott, lecz szybki skrzydłowy strzelił obok bramki. City doszło do w miarę dobrej sytuacji po niespełna półgodzinie. Z rzutu wolnego piłka została wrzucona w pole Fabiańskiego, a tam dopadł ją Tevez. Znalazł się blisko bramki, lecz skończyło się na rzucie rożnym. Z fantastyczną odpowiedzią ruszył Arsenal. Najpierw strzał oddał Fabregas – trafił w słupek. Później dobijał Walcott – trafił w drugi słupek. Joe Hart mógł więc mówić o szczęściu.
Goście mieli też dobrą okazję w 33. minucie, dobrą piłkę w kierunku Teveza posłał Jo. Reprezentant Argentyny uderzył jednak nad poprzeczką. Podopieczni Wengera dalej grali swoje i zdecydowanie dyktowali tempo spotkania. Pięć minut później doszło do niemałych kontrowersji, gdyż zawodnicy Arsenalu, na czele z Walcottem, doszukiwali się rzutu karnego po ręce Kompany’ego. Potem strzały oddali jeszcze Nasri oraz Fabregas, a tuż przed zejściem do szatni próbę pokonania Fabiańskiego podjął Tevez.

Początek drugiej odsłony spotkania był już spokojniejszy. Obie drużyny nie grały agresywnej ofensywy, w Manchesterze City drogę pod pole karne rywala utorować sobie próbował Richards. Szansę miał w 55. minucie Van Persie, lecz nie trafił z dość ostrego kąta. Reprezentant Holandii za jakiś czas oddał jeszcze świetne uderzenie z dystansu w kierunku okienka bramki Harta. Anglik jednak świetnie sparował piłkę na rzut rożny.











