W ostatnim sobotnim spotkaniu 15. kolejki Bundesligi VfB Stuttgart zremisował 2:2 z FC Koeln. Wynik spotkania otworzył Podolski, który pewnie egzekwował rzut karny. Później dwa razy do siatki trafił Gentner. A remis gościom w końcówce uratował nie kto inny jak Podolski. Sławomir Peszko spędził na placu gry 85 minut.
Zarówno VfB Stuttgart, jak i FC Koeln przystępowały do tego meczu po ubiegłotygodniowych porażkach. Oba zespoły miały też o co walczyć. Stuttgart mógł zbliżyć się do czołówki tabeli, a Kolonia chciała definitywnie oddalić się od strefy spadkowej. Mecz rozgrywano na Mercedes-Benz Arena, co było sporym atutem podopiecznych Bruno Labbadii. Ale FC Koeln to zespół nieprzewidywalny i dlatego wyjątkowo trudno było wytypować faworyta tego spotkania.
Początek meczu należał do gospodarzy, którzy grając u siebie, byli nieco bardziej pewni siebie od rywali. Jednak szczęście sprzyjało przyjezdnym, którzy po kwadransie gry wywalczyli rzut karny. Do „jedenastki” podszedł jak zawsze Podolski, który pewnie uderzył, i wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Podopieczni Stale’a Solbakkena po szybko zdobytym golu cofnęli się do defensywy i całkowicie oddali pole gry Stuttgartowi. Z kolei gospodarze byli wyraźnie podrażnieni takim obrotem spraw i ochoczo ruszyli do ataku. Aktywny był Hajnal, szansę miał też Maza, ale żaden z nich nie potrafił umieścić piłki w siatce. W 26. minucie kolejną okazję miał Podolski, który mógł pokarać rywali za brak skuteczności, ale został zablokowany.
Inicjatywa wciąż należała do Stuttgartu, który w końcu dopiął swego. W 29. minucie Hajnal dokładnie podał do Gentnera, który doprowadził do wyrównania.W odpowiedzi chwilę później niezłym strzałem popisał się Jajalo, ale pomocnik uderzył niecelnie i Ulreich nie musiał interweniować. Tymczasem tempa nie zwalniał Gentner. W 36. minucie zawodnik po raz kolejny uradował miejscową publiczność i wyprowadził swój zespół na prowadzenie. 120 sekund później wynik mógł podwyższyć Cacau, ale tym razem defensywa Kolonii nie dała się zaskoczyć i zażegnała niebezpieczeństwo. W końcówce oba zespoły nieco spuściły z tonu i do przerwy wynik nie uległ zmianie.
Na drugą połową nie wyszedł Boulahrouz, który w pierwszej połowie złapał żółtą kartkę. Jego miejsce zajął Arthur Boka. Parę minut po wznowieniu gry pierwszą sytuację w tym meczu miał Sławomir Peszko, ale reprezentant Polski już zdołał wszystkich przyzwyczaić, że strzelanie nie jest jego najmocniejszą stroną. W kolejnych fragmentach przewagę mieli gospodarze. Stuttgart wypracował sobie parę szans, ale Hajnal czy Harnik zawodzili, a skuteczność z pierwszej połowy zapodział gdzieś Gentner. Kolonia ograniczała się raczej do sporadycznych kontrataków.
Bardzo ciekawie wyglądało ostatnie 15 minut spotkania. Niespodziewanie na sile przybrały ataki podopiecznych Labbadii. Dobrą okazję miał Kuzmanović, lecz strzelił obok bramki, ale o wiele bardziej nieskuteczny był Cacau, który w końcu został zmieniony przez młodego Schiebera. Chwilę później przypomniał o sobie Podolski, jednak defensywa Stuttgartu miała się na baczności. Tymczasem Solbakken wpuścił na boisko Freisa, czym zasygnalizował, że jego zespół powalczy tutaj o remis. Ale wciąż to gospodarze byli bliżsi zdobycia kolejnej bramki, tylko że w drugiej połowie marnowali sytuacje na potęgę. A jak to się mówi, niewykorzystane akcje się mszczą, i tego wieczoru to słynne piłkarskie porzekadło się potwierdziło. Na dwie minuty przed końcem spotkania piękną asystą popisał się wprowadzony na boisko Freis, a wynik meczu na 2:2 ustalił nie kto inny jak Podolski. Gospodarze próbowali jeszcze co prawda przechylić szalę na swoją korzyść, ale byli już bezradni, Kolonia zabarykadowała dostęp do własnej bramki i dzięki temu zdobyła cenny punkt. Trzeba jednak przyznać, że gospodarze zasłużyli na zwycięstwo.








