Na zakończenie 19. kolejki Ekstraklasy byliśmy świadkami sporych emocji, Polonia Bytom zremisowała bowiem z Wisłą Kraków 2:2. Mimo że oba zespoły w tabeli dzieli przepaść, rezultat jest jak najbardziej sprawiedliwy.
Kibice zgromadzeni przy Olimpijskiej już od pierwszych minut mieli powody do radości, ich ulubieńcy od początku ruszyli do ofensywy. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Już w 2. minucie w pole karne wdarł się Trytko, jego strzał zablokował jednak dobrze interweniujący Pareiko. Po chwili w pole karne posłane zostało dośrodkowane, Estończyk wybił piłkę przed siebie, lecz zamiast zażegnać niebezpieczeństwo, tylko je spotęgował. Futbolówka trafiła wprost pod nogi Radzewicza, który posłał precyzyjny strzał do prawie pustej bramki.
Wyrównanie było tylko kwestią czasu. Podrażniona Wisła ruszyła do ataków, zazwyczaj były one puentowane niecelnym strzałem z dystansu. Do remisu doprowadzono w 19. minucie. Do rzutu wolnego na około 25 metrze podszedł Kirm. Słoweniec oddał bardzo precyzyjny strzał, nie dając Juszczykowi szans na skuteczną interwencję. Wiślacy mogli iść za ciosem, dwie minuty później precyzyjny strzał na bramkę oddał Jirsak, ale golkiper bytomian tym razem sparował piłkę na rzut rożny.
Druga odsłona zaczęła się od ataków gospodarzy. Bardzo aktywny był Raczewicz, często próbujący strzałów z dystansu. Jeden z nich w 63. minucie sprokurował sytuację bramkową. Pareiko obronił to uderzenie, ale zrobił to bardzo niedokładnie. Piłka trafiła bowiem wprost pod nogi Trytki, który wyłożył ją do Jareckiego, który z kolei dopełnił tylko formalności, pakując ją do pustej siatki. Dwie minuty później mogło być już po meczu, zaskoczony zespół „Białej Gwiazdy” mógł dobić Radzewicz. 30-letni skrzydłowy wyszedł na wolne pole, minął Pareikę i bez zastanowienia posłał strzał. Kąt w tej sytuacji był jednak zbyt ostry, przez co piłka wylądowała jedynie na słupku.
Bytomianie z prowadzenia nie cieszyli się zbyt długo, bo zaledwie pięć minut. Bezsensownie w polu karnym faulowany był Genkow (faul był o tyle niepotrzebny, że Bułgar nie brał udziału w akcji). „Jedenastkę” z dużym spokojem wykorzystał Małecki. Okazję na przełamanie wyniku miał jeszcze Kirm, ale jego strzał niczym nie przypominał uderzenia z pierwszej połowy, po którym padł gol.
Wisłę w żadnym stopniu nie satysfakcjonował podział punktów, dlatego w końcówce meczu przeszła do zmasowanej ofensywy. Polonia upatrywała swojej szansy w kontratakach, po jednym z nich mogli skarcić lidera Ekstraklasy. Bytomianie wyszli w czterech na dwóch defensorów krakowian, akcję niecelnym strzałem skwitował jednak Barcik.










